Menu

bloGotowanie z pasją

Wypróbowane przepisy kulinarne. Słodko, wytrawnie i zdecydowanie smacznie. Przepisy różne, od tych tradycyjnych po takie bardziej skomplikowane. Pomysły na ciasta, pieczywo, zupy i inne kulinarne inspiracje. Miejsce zarówno dla początkujących kucharzy jak i tych nieco bardziej zaawansowanych - może znajdziecie jakieś inspiracje :-

Konkurs mikołajkowy z Poltino

gosiuwka

Obiecałam wam na fanpejdżu możliwość otrzymania giga paki pełnej produktów marki Poltino. Jak obiecałam tak czynię. Mogę wam rozdać aż dwa takie zestawy, każdy składa się z 18 różnych produktów. Na zdjęciu przedstawiony jest przykładowy zestaw, organizator zastrzega sobie jednak prawo do możliwości wymiany niektórych produktów (w zestawie powinny się jeszcze znaleźć owoce takie jak np. maliny czy jagody). Aby podnieść nieco stawkę do jednego z zestawów sponsor - marka Poltino postanowiła jeszcze ufundować zestaw świetnych patelni z powłoką ceramiczną, które pomogą wam przyrządzić otrzymane warzywa i owoce. To jak, dalej jesteście zainteresowani?


Jeżeli chcecie otrzymać jeden z zestawów wystarczy, że opowiecie mi nieco o swoich przygotowaniach do świąt. Przygotowaniach, które odbiegają od tradycji i mnie nieco zaskoczą. Może to być np. mazurek, który akurat u was zawsze pojawia się na wigilijnym stole, mimo, że zazwyczaj można go spotkać jedynie na stole Wielkanocnym. Może to być surówka z marchwi, bez której wasza rodzina nie może się obejść nawet przy Pierwszej Gwiazdce, albo miotła, która pełni rolę choinki. Na pewno macie jakieś swoje własne, wspaniałe historie i tradycje, wystarczy się nimi podzielić. W jaki sposób przedstawicie mi swoją historię pozostawiam wam. Jeżeli chcecie mi wysłać zdjęcie czy film uzupełniające możecie to zrobić wysyłając je na mojego maila: gosiuwka@gazeta.pl, najważniejsze jednak, abyście podstawową historią podzielili się w komentarzu pod tym postem. Na wasze zgłoszenia czekam dokładnie tydzień, a więc do Mikołajek - 6 grudnia włącznie. 

Regulamin konkursu:

1. Organizatorem konkursu jestem ja - autorka bloga Blogotowanie z pasją i jest on prowadzony na mojej stronie dostępnej pod adresem: www.blogotowanie.blox.pl

2. Konkurs trwa od ogłoszenia go na blogu do wtorku 6 grudnia 2016 roku do godziny 23:59 - decyduje godzina publikacji komentarza pod postem konkursowym

3. Nagrody: W konkursie przewidziano przyznanie dwóch nagród. Nagrodą za zajęcie pierwszego miejsca w konkursie jest zestaw osiemnastu produktów marki Poltino wraz z zestawem trzech patelni z powłoką ceramiczną marki Gerlach. Nagrodą dodatkową za zajęcie drugiego miejsca w konkursie jest zestaw produktów marki Poltino.

4. Wysyłką nagród zajmuje się agencja "Mucha nie siada" i w przypadku wygranej dane osobowe zwycięzców zostaną jej przekazane w celu dostarczenia nagrody

5. Fundatorem nagród jest właściciel marki Poltino

6. Zwycięzcy zostaną wybrani przeze mnie według mojej własnej oceny i od decyzji nie będzie przysługiwało odwołanie. Będę kierowała się własnym poczuciem estetyki i gustu

7. Ogłoszenie wyników nastąpi w ciągu tygodnia od zakończenia konkursu

8. Zadaniem konkursowym jest zaprezentowanie niestandardowych tradycji świątecznych w rodzinach uczestników. Do historii nie musi zostać dołączone zdjęcie, ale na pewno podniesie ono walory pracy. Prace powinny być dodawane jako komentarze do wpisu konkursowego, ewentualne zdjęcia powinny zostać przesyłane pod adres: gosiuwka@gazeta.pl

9. Przesłanie zdjęcia równa się wyrażeniu zgody na udzielenie praw autorskich organizatorowi konkursu na publikację tego zdjęcia na profilu bloga na FB oraz Instagramie i na publikację zdjęć na blogu organizatora

10. Do zgłoszenia konkursowego musi zostać dołączony adres mail na który organizator będzie mógł przesłać zawiadomienie o ewentualnej wygranej w konkursie. Niedopatrzenie podania adresu w przypadku trudności w skontaktowaniu się z uczestnikiem może skutkować z usunięciem uczestnika z listy laureatów konkursu.

11. Zwycięzca konkursu ma obowiązek odpowiedzieć na mail informujący o wygranej w ciągu 3 dni roboczych od otrzymania maila podając swoje dane adresowe zawierające adres do wysyłki nagrody i numer telefonu zwycięzcy. W przypadku braku odpowiedzi prawo do nagrody przepada

12. Wzięcie udziału w konkursie jest równoznaczne z zaakceptowaniem regulaminu

Krakersy cebulowo - ziołowe

gosiuwka

Jesienią, kiedy są takie dni, że nie mam ochoty wychodzić spod kołdry, albo kiedy wracam do domu, a na zewnątrz hula wiatr i deszcz, to tylko myśl o gorącej, sycącej zupie jest w stanie poprawić mi nastrój. Tm razem zupa czekała na mnie w zamrażarce. Miałam zapas gotowych zup z przesyłki, jaka kilka tygodni temu dotarła do mnie od firmy Poltino. Gdy nie ma czasu, albo po prostu ma się małego lenia, można sięgnąć po taką zupę. Tym razem postanowiłam jednak szybko zrobić do mojej zupy coś chrupkiego i aromatycznego. Pomyślałam o krakersach ziołowych. Szybko zagniotłam ciasto, dodałam nieco startej cebuli i ziół jakie miałam pod ręką i już. Krakersy szybko wskoczyły do piekarnika. Potem już tylko zajadałam się aromatycznym musem warzywnym i chrupałam moje ciasteczka. Swoją drogą jak wam się podoba mój nowy wzór foremki do ciasteczek?


Poziom trudności:

średni

Czas przygotowania:

około 45 minut

Składniki:

1 i 3/4 szklanki mąki

1 łyżeczka soli

1/2 szklanki zimnej wody

1/3 szklanki oleju

1 łyżeczka suszonego czosnku niedźwiedziego

pół cebuli startej na tarce z najdrobniejszymi oczkami

pół łyżeczki cząbru

Sposób przygotowania:

Z podanych składników zagniotłam szybko gładkie i elastyczne ciasto. Na stolnicy oprószonej mąką rozwałkowałam je na cieniutki placek (około 1-2 mm). Wycinałam z niego ciastka za pomocą foremki (można też ciąć podłużne paski po prostu nożem). Krakersy układałam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia pamiętając, aby między każdym kawałkiem pozostawić odstęp.

Tak przygotowane blaszki wkładałam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piekłam po około 10 minut - do czasu aż robiły się złote.

Każde ciasto chłodziłam na kratce. Podawałam schłodzone. SMACZNEGO.


Cieciorka marynowana na ostro do piwa - przekąska kibica

gosiuwka

Tyle lat czekaliśmy na jakieś pozytywne zmiany w naszej narodowej reprezentacji Polski w piłce nożnej. teraz, gdy nasza drużyna zaczęła trzymać pewien poziom, wiele osób odkrywa w sobie na powrót duszę kibica. Wiele osób wokół mnie z niecierpliwością czeka na kolejne mecze, ogląda je w większym gronie i z przyjemnością dopinguje naszych. Nie byłabym sobą, gdybym nie patrzyła na to zjawisko na swój sposób, a więc od strony kuchni. Wszyscy w takie dni jak dzisiaj, a więc przed kolejnym meczem zaopatrują się w duże ilości chipsów czy smażą popcorn. Postanowiłam trochę odbiec od tego utartego scenariusza i tym razem przygotować nie dość, że coś we własnym zakresie, ale też coś co jest zdrowe, a przy tym idealnie pasuje jako przekąska do piwa. Mowa tu oczywiście o cieciorce, która spoglądała na mnie z szafki (ostatnia przesyłka od marki Lestello). Postanowiłam ją najpierw ugotować, potem zamarynować, a na koniec jeszcze podpiec. Chciałam, żeby była ostra, aromatyczna i uzależniająca :-) I właśnie taka mi wyszła.


Poziom trudności:

łatwe

Czas przygotowania:

około 1 godzina + namaczanie najlepiej przez całą noc

Składniki:

1 opakowanie ciecierzycy Lestello

1 łyżka ciemnego sosu sojowego

2 łyżki białego octu winnego

3-4 łyżki oleju ziołowego (u mnie chilli + liść laurowy, ale może być po prostu wasz ulubiony, albo taki zupełnie bez dodatków)

1 łyżeczka musztardy miodowej

4 ząbki świeżego czosnku

ew. szczypta ostrej papryczki chilli

sól do smaku

Sposób przygotowania:

Najpierw sprawdziłam czy w domu mam potrzebne produkty:


Zaczęłam oczywiście od ciecierzycy.

Najpierw umyłam ją na durszlaku, po czym przełożyłam do odpowiedniego naczynia i zalałam zimną wodą tak, aby pokryła ziarna z dużym zapasem. Odłożyłam do lodówki do namoczenia na całą noc.

Następnego dnia garnek z ciecierzycą i wodą, w której się moczyła, postawiłam na gazie, posoliłam i gotowałam do miękkości. W międzyczasie czosnek obrałam i przetarłam przez praskę. Dodałam olej, musztardę ocet, sos sojowy i nieco soli. Całość dokładnie wymieszałam.

Miękką ciecierzycę odcedziłam i jeszcze gorącą zalałam wcześniej przygotowaną marynatą. Pozwoliłam składnikom trochę się poprzegryzać przez 15 minut, a w międzyczasie nagrzałam piekarnik do około 180 stopni. 

Zamarynowaną ciecierzycę ułożyłam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piekłam potem około 15 minut, aż cieciorka z wierzchu się zarumieniła. Podawałam schłodzone. Idealnie pasuje do piwa. SMACZNEGO.


Chleb serowo - cebulowy

gosiuwka

Dawno już nie piekłam pieczywa, więc pomyślałam sobie, że czas te zaległości nadrobić. W lodówce miałam nadmiar żółtego sera, który w szale zakupów trafił do mojego koszyka. Ser jest idealnym dodatkiem do chleba, więc postanowiłam go użyć do pieczenia. Dodałam tylko nieco smażonej cebulki i wyszedł fantastyczny chlebek, do którego nie są potrzebne żadne dodatki. Można go zajadać jako pełen posiłek, bo nie różni się zbytnio pod względem składników od zwyczajnej kanapki z serem. Mi smakował szczególnie z dodatkiem lutenicy, ale może wy znajdziecie na niego jeszcze lepszy sposób. Zdecydowanie polecam.


Poziom trudności:

średni

Czas przygotowania:

 około 2,5 godziny

Składniki:

500 g mąki

280 ml ciepłej wody

20 g świeżych drożdży

1 łyżeczka cukru

1 łyżeczka soli

pieprz do smaku

2-3 cebule

2 łyżki masła

300 g sera startego na tarce - u mnie ser z suszonymi pomidorami i ziołami

1 łyżeczka cząbru

1 łyżeczka czosnku niedźwiedziego

czarnuszka do posypania chleba

jajko wymieszane z jedną łyżką mleka do posmarowania chleba

Sposób przygotowania:

Drożdże rozpuściłam w ciepłej wodzie. Dodałam 2 łyżki mąki i cukier, wymieszałam i postawiłam w ciepłym miejscu bez przeciągów na około 15 minut, aby drożdże ruszyły.

Gotowy zaczyn przelałam do miski z przesianą mąką, dodałam łyżeczkę soli i zagniotłam razem do uzyskania jednolitej konsystencji. Po tym czasie zagniatałam ciasto jeszcze dłuższą chwilę, tak aby stało się elastyczne i bez problemu odchodziło od rąk. Tak przygotowane odłożyłam przykryte ściereczką do piekarnika nagrzanego do 50 stopni.

Na patelni rozgrzałam masło i na średnim ogniu smażyłam na nim cebulkę pokrojoną w kostkę do czasu, aż się pięknie zezłociła. Doprawiłąm do smaku solą, pieprzem i pozostałymi ziołami.

Po około 40 minutach od włożenia do piekarnika, ciasto podwoiło swoją objętość. Wyłożyłam je na stolnicę podsypaną mąką i rozwałkowałam na duży prostokąt o grubości około 1 cm.

Na wierzchu ciasta rozprowadziłam podsmażoną i ostudzoną cebulkę i rozłożyłam cały, starkowany ser żółty. Zwijałam tak, aby otrzymać cztery równe rolady o długości mojej keksówki. Ułożyłam je w naczyniu tak, aby dwie przykryły spód, a kolejne dwie ułożyłam na wierzchu. Ponownie włożyłam do piekarnika nagrzanego do 50 stopni (bez termoobiegu) na kolejne 40 minut (ważne,. aby ciasto zdążyło podwoić swoją objętość). 

Wyrośnięty chlebek wyjęłam z piekarnika i nastawiłam go od razu na tempreraturę 180 stopni (ponownie bez termoobiegu). W międzyczasie gdy piekarnik się nagrzewał wierzch chleba posmarowałam jajkiem wymieszanym z łyżą mleka i posypałam czarnuszką.

Gdy piekarnik się nagrzał włożyłam do niego chleb i piekłam około 40 minut, do czasu aż skórka chleba nabrała rumianej barwy. Chleb studziłam na kratce i podawałam na zimno. SMACZNEGO.


Zupa krem z czerwonej soczewicy

gosiuwka

Zawsze o tej porze roku łapie mnie trochę jesienna chandra. Za oknem mokro, szaro i zimno. Słońce coraz wcześniej zachodzi. Tym razem do kompletu dołączyło jeszcze przeziębienie. To właśnie ten czas, kiedy tęskno mi się robi za kubkiem ciepłej, gęstej zupy. Najlepiej jeszcze, żeby była mocno doprawiona, aby rozgrzewała od środka. W ostatniej przesyłce, jaką otrzymałam od marki Lestello była między innymi sycąca, czerwona soczewica. Wprost idealna aby stać się bohaterką pysznej zupy krem. W lodówce nie miałam zbyt wiele rzeczy, ale akurat była tam reszta mleczka kokosowego, przecier pomidorowy, nieco wędzonego boczku, a w szafce zaczynały powoli kiełkować szalotki kupione na pobliskim bazarku. Z powodu przeziębienia nie planowałam wyściubiać nosa z domu, więc musiałam polegać na tym, co znalazłam. Wierzcie mi lub nie, ale wyszła naprawdę pyszna zupa, która jest w stanie zapewnić w pełni zbilansowany posiłek.


Poziom trudności:

łatwe

Czas przygotowania:

45 minut

Składniki:

1 opakowanie soczewicy czerwonej Lestello - 400 g

4 duże szalotki

ok 3-4 łyżki domowego przecieru pomidorowego

300 g wędzonego boczku

100 ml mleczka kokosowego

2 łyżeczki curry

ok 2 l wody

pół łyżeczki cukru

sól do smaku

Sposób przygotowania:

Boczek pokroiłam w paski. Wrzuciłam na rozgrzaną patelnię i na małym ogniu wytopiłam z niego tłuszcz. Smażył do czasu, aż był chrupki, po czym wyjęłam z tłuszczu na ręcznik papierowy. Szalotkę umyłam i obrałam. Pokroiłam w kostkę, po czym podsmażyłam na złoty kolor na wytopionym z boczku tłuszczu. Soczewicę zalałam wodą, dodałam szalotkę i gotowałam do miękkości

Pod koniec gotowania dodałam jeszcze koncentrat pomidorowy i doprawiłam mleczkiem kokosowym i przyprawami. Całość zblendowałam razem do uzyskania jednolitej konsystencji. Podawałam z przesmażonym boczkiem i odrobiną szczypiorku (notabene kiełkującym już z mojej szalotki :-)). SMACZNEGO.


 

© bloGotowanie z pasją
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci