Menu

bloGotowanie z pasją

Wypróbowane przepisy kulinarne. Słodko, wytrawnie i zdecydowanie smacznie. Przepisy różne, od tych tradycyjnych po takie bardziej skomplikowane. Pomysły na ciasta, pieczywo, zupy i inne kulinarne inspiracje. Miejsce zarówno dla początkujących kucharzy jak i tych nieco bardziej zaawansowanych - może znajdziecie jakieś inspiracje :-

Tradycyjne lody waniliowe

gosiuwka

Na zewnątrz zaczyna już panować powoli lato, więc czas otworzyć sezon na lody. Jako, że jeszcze nie mam ani jednego przepisu na domowe lody na blogu, więc zacznijmy od czegoś bardzo podstawowego. Lody waniliowe to klasyk wśród lodów. Ulubiony smak mojego syna. Fantastyczne do komponowania z nich deserów z różnymi dodatkami. Mój ulubiony zestaw to kulka takich lodów, świeże truskawki i nieco likieru jajecznego. Na ten smak czekam całą zimę z niecierpliwością :-)


Poziom trudności:

trudne

Czas przygotowania:

30 minut przygotowanie kremu + chłodzenie (najpierw do temperatury pokojowej, potem około 2 godziny w lodówce) + kręcenie lodów w maszynce około 30 minut lub jeżeli nie macie maszynki kilka godzin w zamrażarce

Składniki:

300 ml śmietanki kremówki 30%

300 ml mleka 3,2%

8 łyżek cukru

6 żółtek

1 laska wanilii

Sposób przygotowania:

Mleko przelałam do rondelka. Laskę wanilii przekroiłam wzdłuż na pół, wyskrobałam ze środka ziarenka i dodałam je razem z laską wanilii do mleka. Całość zagotowałam, zmniejszyłam gaz, żeby płyn nie wykipiał (można na rondelku położyć drewnianą łyżkę) i gotowałam razem przez kilka minut. Dodałam śmietankę i doprowadziłam do wrzenia. 

W międzyczasie z cukru i żółtek utarłam puszysty kogel mogel. Powinien być tak długo ucierany, aby struktura cukru nie była już w nim wyczuwalna.

Do kogla mogla małym strumieniem, ciągle miksując wlewałam gorące mleko waniliowe. Gdy całość się połączyła ustawiłam ponownie w rondelku na gazie i powoli podgrzewałam ciągle mieszając trzepaczką. I tu pojawia się największa trudność. Nie wolno w żadnym razie doprowadzić kremu do wrzenia, bo natychmiast się zwarzy. Podczas podgrzewania krem powinien nieco zgęstnieć, wyraźnie oblepiać trzepaczkę, ale być zdecydowanie rzadszy niż budyń. Osobiście zwarzyłam lody kilka razy zanim udało mi się osiągnąć pożądany efekt. Pamiętajcie, nie oczekujcie, że krem będzie bardzo gęsty, zdejmijcie go z gazu jak tylko zacznie gęstnieć.

Tak przygotowany krem wystudziłam do temperatury pokojowej, po czym włożyłam do lodówki na kilka godzin. Po tym czasie włożyłam do zamrażarki i pamiętałam, aby wyciągać je co pół godziny i miksować mikserem, aby rozbić tworzące się kryształki lodu. Zajęło mi to parę godzin aż moje lody uzyskały pożądaną konsystencję. Jeżeli macie maszynkę do lodów sprawa będzie zdecydowanie prostsza. Wystarczy chłodny krem wlać do misy maszynki i nastawić miksowanie, trzydzieści minut później będziecie cieszyć się domowymi lodami :-). SMACZNEGO.


Moskole

gosiuwka

Moskole to nasz polski tradycyjny przepis góralski. Jak to wszystkie gospodynie i gaździny wymyślały sposoby na zużycie jedzenia, które zostało im z poprzednich posiłków. Moskole podobnie jak kluski śląskie robi się z ugotowanych ziemniaków, można oczywiście użyć tych z dnia poprzedniego. Zagniecenie ciasta to kwestia kilku minut, a potem praży się je na rozgrzanej patelni. Wyjątkowo szybki i prosty sposób na nadanie nowego życia wczorajszemu obiadowi. Fantastycznie smakują między innymi ze smażonymi pieczarkami, twarożkiem z warzywami czy każdym mięsem w sosie. Gulasze, bitki czy zrazy z moskolami wypadają po prostu świetnie. Warto spróbować chociaż raz. 


Poziom trudności:

łatwe

Czas przygotowania:

około 15 minuty jeżeli mamy już ugotowane i utłuczone dokładnie ziemniaki z dnia poprzedniego, jeżeli musimy je dopiero ugotować, to trze doliczyć czas gotowania i studzenia do temperatury pokojowej, jeżeli nie zostały po ugotowaniu utłuczone, trze je będzie jeszcze przepuścić albo przez praskę do ziemniaków albo zmielić w maszynce do mielenia mięsa, co jednak jest nieco czasochłonne

Składniki:

dowolna ilość ugotowanych i dokładnie utłuczonych ziemniaków

mąka ziemniaczana - objętość w stosunku do ziemniaków 1:4 (zazwyczaj układam utłuczone ziemniaki w misce i uklepuję na płasko wierzch, aby równo się ułożyły, wyjmuję jedną część i w puste miejsce po ziemniakach wsypuję mąkę ziemniaczaną, w ten sposób mam pewność, że proporcje są prawidłowe)

jajka - około 1 małe jajko na pół kilograma ziemniaków

Sposób przygotowania:

Zmielone, utłuczone lub przepuszczone przez praskę ziemniaki zagniotłam z jajkami i mąką ziemniaczaną. Ciasto nie powinno być klejące i ładnie się formować. Uformowałam placuszki i rozgrzałam patelnię bez używania tłuszczu. Gotowe placki kładłam na suchą patelnię i prażyłam po kilka minut z każdej strony (aż się pięknie zezłociły. Jeszcze gorące podawałam. SMACZNEGO.


Szybki makaron ryżowy po chińsku

gosiuwka

 


Poziom trudności:

łatwe

Czas przygotowania:

20-30 minut

Składniki:

1 opakowanie warzyw mrożonych Poltino - bukiet chiński

1 opakowanie makaronu ryżowego

około łyżeczka przyprawy pięć smaków

sos sojowy - około 2 łyżki

Sposób przygotowania:

Makaron ugotowałam według przepisu z opakowania. Na głębokiej patelni (najlepiej użyć WOK'a) rozgrzałam nieco tłuszczu. Przesmażyłam warzywa (najlepiej je wcześniej rozmrozić, można je po prostu włożyć na chwilę na patelnię na najmniejszy gaz i ogrzewać pod przykryciem kilka minut lub użyć mikrofalówki). Do warzyw na woku dorzuciłam świeżo ugotowany makaron, dodałam przyprawy i smażyłam razem dosłownie chwilę aby smaku zdążyły się przegryźć. I tyle, makaron był już gotowy do podania. SMACZNEGO.


 

Jagodowy sernik na zimno

gosiuwka

Na pewno niejedna z waszych zamrażarek zawiera jeszcze skarby zbierane w zeszłe lato i skrupulatnie przechowywane na specjalne okazje. Może te okazje nie nadeszły, może po prostu fasolka szparagowa przykryła owoce i znaleźliście je dopiero teraz. Faktem jest, że często przed nowym sezonem okazuje się, że mamy jeszcze jakieś zapasy do wykorzystania. U mnie tak jest  w zasadzie co roku. Przeglądam spiżarkę i zamrażarkę w poszukiwaniu zapasów, które powinny być zużyte, aby zrobić miejsce tym nowym, które lada moment się pojawią na targu, w lesie czy w ogródku. Do tego przepisu użyłam mrożonych jagód, które już od jakiegoś czasu czekały na swoją kolej. A jak wyszło? Bosko, bo nie oszczędzałam. Na serniczek zużyłam aż dwa opakowania i cieszę się niezmiernie, bo smak, który dzięki temu wyszedł był wyjątkowo intensywny, a jagody uwielbiam, więc im jest ich więcej, tym lepiej. 


Poziom trudności:

średni

Czas przygotowania:

około 45 minut + schładzanie nawet kilka godzin

Składniki:

2 serki waniliowe po około 200 g

cukier puder do smaku

2 opakowania jagód mrożonych (u mnie Poltino)

300 g słodkiej śmietanki kremówki

żelatyna - około 8 łyżeczek

Sposób przygotowania:

Jagody rozmroziłam. Jedno opakowanie zmiksowałam z serkami waniliowymi i cukrem pudrem (cukru dodałam tyle, aby kwaskawość jagód była ciągle wyczuwalna, bo nie lubię zbyt słodkich deserów, kierujcie się po prostu swoim smakiem). Śmietankę ubiłam na sztywno, po czym wymieszałam z masą jagodową. 5 łyżek żelatyny zalałam 1/4 szklanki gorącej wody i mieszałam (kilka minut) do czasu, aż wszystkie kryształki dokładnie się rozpuściły. Jeszcze ciepłą żelatynę dodałam do masy jagodowej i szybko zmiksowałam, aby składniki jak najszybciej się ze sobą rozpuściły. Jeżeli żelatyna byłaby zbyt zimna mogłyby powstać grudki,a sernik by się nie ściął. Tak przygotowaną masę przelałam do tortownicy wyłożonej folią aluminiową. Włożyłam do lodówki i odczekałam, aż masa się zetnie. 

W międzyczasie kolejne opakowanie rozmrożonych jagód posłodziłam do smaku. Starałam się nie mieszać zbyt energicznie, aby zostawić fakturę owoców, która po rozmrażaniu jest dość delikatna. Po krótkim czasie zlałam sok, jaki puściły owoce i przelałam do oddzielnej miseczki. Pozostałe 3 łyżki żelatyny rozpuściłam podobnie jak poprzednio w 1/4 szklanki gorącej wody. Jeszcze ciepłą wymieszałam z sokiem, który puściły owoce pod wpływem cukru i rozmrażania. Do zmieszanego soku szybko dodałam wcześniej odłożone owoce i wymieszałam razem. Upewniłam się, że owoce są w temperaturze pokojowej zanim przelałam je na wcześniej zrobioną masę serkowo - jagodową. Tak przygotowany serniczek ponownie włożyłam do lodówki i odczekałam aż się zetnie. Podawałam zawsze prosto z lodówki. SMACZNEGO.


Ciasto drożdżowe z konfiturami

gosiuwka

Już nie mogę doczekać się lata, kiedy na targu pojawiać się będą pyszne, świeże owoce. Lada moment zaczną się truskawki, a potem kolejne pachnące słońcem kolorowe skarby. Czekanie, czekaniem, ale zanim ten słodki okres nastanie trzeba uporać się z zapasami ze spiżarki. W moje ręce wpadł słoik z długo smażonymi konfiturami śliwkowymi, takimi, które są mocno odparowane i niewiele w nich zostało płynu. Idealne więc jako przełożenie do ciasta drożdżowego. To nie tajemnica, że moja rodzina uwielbia wszelkie rodzaje drożdżówek, więc pieczenie ich to czysta przyjemność. To jedyne wypieki, w których mam pewność, że w chwilę po wyjęciu z piekarnika znikną z powierzchni ziemi :-) Tak było i tym razem. W przypadku takich ciast oczywiście trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo drożdże wymagają dopieszczenia, ale efekt i zapach w całym domu zdają się rekompensować te drobne niedogodności. 


Poziom trudności:

z mojej perspektywy raczej średnie, ale jeżeli niewiele mieliście do czynienia z drożdżami, to może okazać się trudne

Czas przygotowania:

około 3-4 godzin

Składniki:

600 g mąki pszennej u mnie typu 550

30 g świeżych drożdży

1 łyżka cukru waniliowego

2 łyżki cukru

2 jajka

1/4 kostki masła

300 ml mleka

dobrze wysmażone konfitury - u mnie śliwkowe

PONADTO:

1 jajko roztrzepane z 1 łyżką mleka do posmarowania ciasta

1 łyżka masła

2 łyżki mąki

1 łyżka cukru pudru

Sposób przygotowania:

Mleko podgrzałam w garnuszku aby było wyraźnie ciepłe, ale nie gorące. Rozpuściłam w nim drożdże, dodałam 3 łyżki mąki, cukier i cukier waniliowy, dokładnie wymieszałam i odstawiłam w ciepłe miejsce bez przeciągów aby zaczyn ruszył.

Masło rozpuściłam w rondelku i pozostawiłam do ostudzenia.

Do mąki wbiłam dwa jajka w temperaturze pokojowej, dodałam zaczyn i dość długo wyrabiałam na gładką masę. Ciasto powinno być dość lepkie. Pod koniec wyrabiania dodałam płynne masło i wyrabiałam jeszcze przez chwilę. Ciasto powinno dalej być raczej lepkie, niemniej przy intensywnym wyrabianiu powinno odstawać od rąk, jeżeli jest zbyt klejące można dodać nieco mąki, aby było trochę bardziej zwarte.

Tak przygotowane ciasto przykryłam bawełnianą ściereczką i włożyłam do piekarnika nagrzanego do 50 stopni (bez termoobiegu) i pozostawiłam na około 30-45 minut (aż podwoiło swoją objętość).

Wyrośnięte ciasto przełożyłam na stolnicę wysypaną mąką, opruszyłam je z wierzchu i rozwałkowałam na duży placek. Placek posmarowałam wcześniej przygotowanymi konfiturami i zwinęłam w roladę. Tak przygotowane ciasto przełożyłam do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Moja rolada wyszła dość długa i cienka, więc ułożyłam ją do foremki zginając w dwóch miejscach, tak aby jak najrówniej wypełnić naczynie. Ważne, aby ciasto zajmowało nie więcej niż połowę wysokości foremki, bo jeszcze urośnie.

Tak przygotowane ponownie włożyłam do piekarnika nagrzanego do 50 stopni na drugie wyrastanie. Gdy podwoiło swoją objętość, wyjęłam je delikatnie z piekarnika, aby nie opadło. Piekarnik nastawiłam na 180 stopni, a w międzyczasie zagniotłam kruszonkę z masła (1 łyżka), mąki (2 łyżki) i cukru pudru (1 łyżka). Ciasto posmarowałam z wierzchu jajkiem roztrzepanym z mlekiem znowu uważając, aby ciasto nie opadło. Na glazurę posypałam kruszonkę i jak tylko piekarnik był już nagrzany, ciasto wstawiłam do piekarnika. Piekłam przez około 45 minut. W zależności od piekarnika, jeżeli ciasto zacznie wam zbyt szybko brązowieć od góry, można je przykryć folią aluminiową i piec dalej. Gotowe ciasto ostudziłam i podawałam do kawy lub szklanki mleka. SMACZNEGO.


© bloGotowanie z pasją
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci