Menu

bloGotowanie z pasją

Wypróbowane przepisy kulinarne. Słodko, wytrawnie i zdecydowanie smacznie. Przepisy różne, od tych tradycyjnych po takie bardziej skomplikowane. Pomysły na ciasta, pieczywo, zupy i inne kulinarne inspiracje. Miejsce zarówno dla początkujących kucharzy jak i tych nieco bardziej zaawansowanych - może znajdziecie jakieś inspiracje :-

Lody truskawkowe

gosiuwka

To już ostatni przepis z truskawkami w tle w tym roku. Truskawek już jak na lekarstwo, ale może jeszcze uda wam się nieco złapać. Pyszne, mocno truskawkowe lody dla małych i dla dużych. Co prawda pogoda w tym roku nas zbytnio nie rozpieszcza, ale może chociaż gałka takich lodów pozwoli nam się nacieszyć latem. Nie wymagają dużo pracy, ale lubią jak się o nich pamięta, szczególnie jeżeli nie macie maszynki do lodów, wtedy trzeba w trakcie zamarzania co jakiś czas wyjmować je z zamrażarki i miksować, aby porozbijać tworzące się kryształki lodu. W każdym razie można je sobie zrobić nawet bez specjalnych dodatkowych sprzętów. Wystarczy zamrażarka i mikser.


Poziom trudności:

średni

Czas przygotowania:

około 20 - 30 minut + schładzanie + zmrażanie

Składniki:

300 g słodkiej śmietanki kremówki

200 ml mleka 3,2%

3/4 szklanki cukru

2 szklanki zmiksowanych truskawek (ok 700 g)

6 żółtek

Sposób przygotowania:

Z żółtek i cukru ukręciłam puszysty kogel mogel. Kręciłam tak długo, aby kryształki cukru nie były wyczuwalne między palcami. Śmietankę zmieszałam z mlekiem i doprowadziłam do wrzenia. Powoli cienkim strumieniem wlewałam do masy żółtkowej ciągle miksując. Gdy składniki się połączyły ustawiłam je jeszcze z powrotem na maleńkim gazie i podgrzewałam ciągle mieszając. Tu następuje zazwyczaj największa trudność, bo jeżeli krem doprowadzi się do wrzenia, to natychmiast się zważy. Gaz trzeba wyłączyć jak tylko masa nieco zgęstnieje, ale ciągle będzie jednak dość płynna. Pamiętajcie, że krem po ostudzeniu jeszcze trochę zgęstnieje. 

Tak przygotowany płyn ostudziłam, wymieszałam ze zmiksowanymi truskawkami i włożyłam do lodówki do całkowitego schłodzenia, po czym przełożyłam do zamrażarki. Co około 30 minut wyjmowałam masę i miksowałam tak, aby porozbijać tworzące się kryształki lodu, dzięki czemu później lody są bardziej puszyste. SMACZNEGO.


Pavlova z truskawkowym kremem

gosiuwka

Truskawki w tym roku wyjątkowo nie dopisały, kwaśne jakieś, cena zaporowa i w zasadzie już prawie poznikały z targów. Nie zawsze niestety sezon bywa obfity. W tym roku trzeba chwytać niestety mniejszymi garściami niż w zeszłym. Ciągle jeszcze można je jednak spotkać i zrobić sobie dzień przyjemności. Kto zna ten rodzaj deseru będzie wiedział o czym piszę. Chrupkie na zewnątrz, miękkie w środku bezy przełożone kremem owocowym. W tym przypadku z truskawkami i serkiem mascarpone. Czy może być coś piękniejszego niż chwila zapomnienia z takim deserem i kubkiem kawy w drugiej dłoni?


Poziom trudności:

dla zaawansowanych

Czas przygotowania:

nawet kilka godzin (może nie jest szczególnie pracochłonne, ale bez musi swoje spędzić w piekarniku susząc się)

Składniki:

6 białek z jaj kurzych

ok. 1,5 szklanki cukru

sok wyciśnięty z jednej cytryny

500 g serka mascarpone

około 1 kg truskawek

ok. 2-3 łyżeczki żelatyny dla ustalenia kremu

1 łyżka octu

Sposób przygotowania

Białka kurze w temperaturze pokojowej ubiłam na sztywną pianę. Pod koniec ubijania zaczęłam po trochu dodawać 3/4 szklanki cukru. Ubijałam razem, aż piana stała się idealnie biała i szklista. Pod koniec dodałam jeszcze łyżkę octu i zmiksowałam razem. 

Na papierze do pieczenia narysowałam na dwóch arkuszach koło o średnicy około 20 cm. Na każde koło wyłożyłam pianę tak, aby równo je pokryła tworząc idealny blat tortowy. Jeszcze przed włożeniem do piekarnika nadałam moim blatom fantazyjne kształty tworząc wystające fantazyjne loki. Tak przygotowane spody włożyłam do piekarnika nagrzanego do 150 stopni i piekłam około 10 minut, po tym czasie zmniejszyłam temperaturę do 110 stopni i lekko uchyliłam drzwiczki piekarnika robiąc przewiew (zazwyczaj wkładam w drzwiczki po prostu drewnianą łyżkę). Dalej suszyłam bezę przez kolejne kilka godzin. Zazwyczaj w moim piekarniku trwa to nie mniej niż 3-4 godziny, a gdy chcę uzyskać idealnie białe blaty, to nawet całą noc na niższej temperaturze. Nie jest to niestety tanie rozwiązanie, chociaż nocna taryfa na energię bywa korzystniejsza :-)

Gdy blaty były już gotowe i schłodzone, zmiksowałam umyte i odszypułkowane truskawki z resztą cukru, dodałam serek mascarpone, sok z cytryny i zmiksowałam na jednolitą masę. (Część truskawek zostawiłam do dekoracji).

Żelatynę zalałam 1/6 szklanki gorącej wody i mieszałam tak długo, aż wszystkie kryształki dokładnie się rozpuściły. Jeszcze ciepłą wlałam do masy truskawkowej i szybko zmiksowałam. Masa zaczęłam dość szybko tężeć, bo serek, którego użyłam był prosto z lodówki. Gdy masa była już dość gęsta, przełożyłam nią blaty, udekorowałam pozostałymi truskawkami i włożyłam jeszcze na chwilę do lodówki, aby masa zupełnie stężała. Podawałam schłodzone. SMACZNEGO.


Zupa krem z bialych szparagow

gosiuwka

Szparagi to jedno z pierwszych wiosennych warzyw, które kusi na targach i ryneczkach. Nasi zachodni sąsiedzi je wprost uwielbiają. Na każdym kroku można u nich spotkać stragany z samymi tylko szparagami, nawet w ścisłym centrum starówek dużych miast. U nas nieco mniej popularne, ale zaczynają podbijać również nasze serca. Pełne smaku i aromatu są wdzięczną podstawą wielu dań. Tym razem skusiłam się na ich białą wersję i postanowiłam zrobić z nich zupę. Białe szparagi różnią się od zielonych tym, że mają łykowatą skórkę i trzeba je przed ugotowaniem z niej obrać. Z mojej perspektywy są jednak zdecydowanie lepszym materiałem na zupę niż te zielone. Obrane skórki można użyć do gotowania wywaru, a ugotowane i pokrojone są bardziej soczystym dodatkiem do gotowej polewki.



Poziom trudności:

łatwe

Czas przygotowania:

około 45 minut jeżeli macie już gotowy wywar (przepis tu: klik, klik)

Składniki:

1 pęczek białych szparagów

3 średniej wielkości ziemniaki lub 2 większe

3 szklanki wywaru drobiowego

sól, pieprz, gałka muszkatołowa do smaku

Sposób przygotowania:

Szparagi umyłam, usunęłam zdrewniałe części łodyżek (łamałam każdego szparaga tak, aby pozwolić mu złamać się naturalnie, bez używania zbędnej siły, zazwyczaj łamie się dokładnie tam, gdzie kończy się zdrewniała część ;-)). Każdego obrałam ze skórki (tylko czubki zostawiłam w spokoju, one nie wymagają obierania). Nie wyrzucałam ani zdrewniałych części łodyżek, aby obierków. Wszystko razem zalałam wodą tak, by wszystko było nią dobrze przykryte po czym zagotowałam. Gotowałam razem około 15 minut, po czym wyjęłam obrane szparagi i odstawiłam do studzenia, resztę gotowałam jeszcze na małym ogniu kolejne 15 minut, aby wyciągnąć z nich cały smak. Gdy woda zbytnio wyparuje, można ją oczywiście uzupełnić. 

W międzyczasie obrałam ziemniaki, pokroiłam w kostkę i ugotowałam do miękkości w wywarze drobiowym.

Gotowy wywar z szparagów przecedziłam przez sitko i wyrzuciłam zużyte obierki. Wywar dodałam do ugotowanych ziemniaków i chwilę razem gotowałam. Całość doprawiłam do smaku solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Ugotowane i ostudzone szparagi pokroiłam i dodałam doo zupy. Podawałam zawsze gorące. SMACZNEGO.

Tradycyjne naleśniki z serem

gosiuwka

Nie wiem czy już pisałam, ale w domu mamy taką małą tradycję, że w każdą sobotę na śniadanie jemy naleśniki z twarogiem. U moich teściów zawsze były podawane na piątkowy obiad, a w moim domu rodzinnym zazwyczaj w niedzielę na śniadanie. Tak sobie myślę, że wielu Polaków ma jakieś wspomnienia związane z nimi, a i pewnie każda rodzina ma swój specjalny przepis z nimi związany czy sekretny składnik, który sprawia, że ich naleśniki są wyjątkowe. Takim sekretnym składnikiem mojego taty był budyń w proszku, którego dodawał zawsze do ciasta, moja teściowa smażyła je zawsze używając kawałka słoniny do smarowania patelni, a ja dodaję nieco wanilii do twarogu i używam smalcu do smażenia placków. Ważnym elementem są również żółtka, na których staram się utrzeć kogel mogel, który potem dodaję do nadzienia. Niby drobne rzeczy, a potrafią mocno wpłynąć na smak. Poniżej mój sposób na nasze naleśniki z twarogiem.


Poziom trudności:

dla średnio zaawansowanych

Czas przygotowania:

około godzina

Składniki:

CIASTO:

5 dużych jaj kurzych

2 szklanki mleka

1 i 1/4 szklanki mąki

szczypta soli

NADZIENIE:

200 g tłustego twarogu

2 żółtka

cukier do smaku

2-3 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią lub ekstraktu z prawdziwej wanilii

ok. 100 g słodkiej śmietanki kremówki

PONADTO:

smalec do smażenia - około jedna czubata łyżka

ew. ulubione owoce do dekoracji

BĘDZIE POTRZEBNY:

pędzelek silikonowy odporny na temperaturę

chochla do nalewania ciasta na patelnię

Sposób przygotowania:

CIASTO:

Mąkę, jajka, mleko po prostu razem ze sobą zmiksowałam. Zazwyczaj nie sugeruję się ilością składników w przepisie, ale po prostu zwracam uwagę na to jakiej konsystencji ciasto mi wychodzi i wtedy w zależności od potrzeby po prostu dosypuję nieco mąki lub dolewam nieco mleka. Od konsystencji zależy jakiej grubości naleśniki nam wyjdą. Gdy ciasto jest gęstsze, wtedy naleśniki będą grubsze i odwrotnie, jeżeli jest bardziej płynne, wtedy będą cieńsze. Ja lubię najbardziej, gdy ciasto ma konsystencję słodkiej śmietanki kremówki (takiej do ubijania).

Gdy ciasto było gotowe - miało jednolitą konsystencję bez grudek rozgrzałam patelnię (zazwyczaj smażę na dwóch, bo dla naszej sporej gromadki nasmażenie naleśników na jednej patelni byłoby dość czasochłonne). Na rozgrzaną patelnię wyłożyłam smalec i poczekałam aż się rozpuści. Pędzelkiem silikonowym rozprowadziłam płyn po całej powierzchni patelni, a nadmiar zlałam do kubeczka pomagając sobie tym samym pędzelkiem tak, aby jak najmniej tłuszczu zostało na patelni. Pędzelek odłożyłam do kubeczka z roztopionym smalcem.

Na rozgrzaną patelnie chochlą nalewałam po trochę ciasta i przechylając patelnią w każdą stronę rozprowadzałam je po całej powierzchni. Gdy całe dno było pokryte ciastem postawiłam patelnię znowu na gazie (zawsze smażę na największym płomieniu). Gdy ciasto było już z wierzchu suche przewróciłam placek na drugą stronę i po kilku sekundach zdjęłam z patelni.

Po zdjęciu naleśnika znowu sięgnęłam po pędzelek silikonowy, usunęłam z niego nadmiar tłuszczu o krawędź kubka i posmarowałam nim całą powierzchnię patelni. Ponownie rozprowadziłam po posmarowanym dnie nieco ciasta naleśnikowego i smażyłam jak poprzednio. Czynności te powtarzałam aż do skończenia się ciasta. Każdy usmażony naleśnik kładłam na tym samym talerzu jeden na drugim tworząc wieżyczkę z naleśników :-)

NADZIENIE:

Żółtka utarłam z cukrem na kogel mogel (tak, aby ziarenka cukru nie były już wyczuwalne między dwoma palcami). U mnie wystarczyło około 4 łyżki cukru, zawsze, jeżeli masa będzie za mało słodka można na koniec dosłodzić cukrem pudrem. Kogel mogel wymieszałam z twarogiem i doprawiłam jeszcze śmietanką. Zazwyczaj robię to po prostu widelcem, szczególnie jeżeli twaróg jest wystarczająca wilgotny, aby widelec poradził sobie z grudkami. Jeżeli to nie wystarcza można jeszcze twaróg przecisnąć przez praskę do ziemniaków, albo po prostu przed użyciem zmielić w maszynce do mięsa, lub całą masę razem z koglem moglem zmiksować w blenderze. 

CAŁOŚĆ:

Tak przygotowane nadzienie podawałam z naleśnikami. U nas w domu każdy bierze sobie po prostu sam najpierw ciepłego jeszcze naleśnika, potem w dowolny sposób kładzie na naleśniku i tyle. U mnie w domu rodzinnym przed podaniem mama zawsze zwijała naleśniki w rulonika z nadzieniem w środku i smażyła na maśle na złoty kolor, moje dzieci nie przepadają jednak za taki rozwiązaniem. SMACZNEGO.


Zielony indyk ze szparagami

gosiuwka

Gdy gotuję w tygodniu staram się, aby przepisy były szybkie, bo przecież po powrocie z pracy nie mam już siły ani czasu na długie stanie przy garnkach. Tym razem udało mi się na szybko przygotować pyszne danie drobiowe na bazie piersi z indyka. Użyłam oczywiście świeżych szparagów, bo póki są trzeba się nimi nacieszyć. Dodałam trochę białego sera, pysznego pesto i tyle. Szybko, smacznie i na pewno lepiej niż w niejednej szybkiej jadłodajni wokół mojego biura. 


Poziom trudności:

łatwe

Czas przygotowania:

około 30 minut

Składniki:

500 g piersi z indyka

100 g serka kanapkowego (twarożek najlepiej naturalny, ale np z pieprzem, ziołami czy czosnkiem też świetnie będzie pasował)

ok. 100 g pesto z bazylii

1 pęczek zielonych szparagów

sól, pieprz do smaku

Sposób przygotowania:

Szparagi umyłam i usunęłam stwardniałe części łodyżek (zazwyczaj po prostu łamię każdego szparaga, zazwyczaj złamanie następuje dokładnie w tym miejscu, gdzie kończy się zdrewniała część). Jako, że zielonej odmiany nie trzeba obierać, po usunięciu niepotrzebnych części nastawiłam je do gotowania na około 12 minut od czasu zagotowania się wody. Po ugotowaniu wyjęłam je z wody i pozwoliłam aby się schładzały.

Gdy szparagi się gotowały umyłam piersi indycze, usunęłam błonki i pokroiłam w dość grubą kostkę. 

Ostudzone szparagi pokroiłam na mniejsze kawałki.

Na patelni rozgrzałam nieco oleju, wrzuciłam indyka i przesmażyłam go z obu stron po około 2-3 minuty, po czym dodałam serek, szparagi i pesto. Na koniec posoliłam i doprawiłam pieprzem do smaku. Podawałam gorące. Idealnie pasuje do ryżu gotowanego na parze. SMACZNEGO.


© bloGotowanie z pasją
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci