Menu

bloGotowanie z pasją

Wypróbowane przepisy kulinarne. Słodko, wytrawnie i zdecydowanie smacznie. Przepisy różne, od tych tradycyjnych po takie bardziej skomplikowane. Pomysły na ciasta, pieczywo, zupy i inne kulinarne inspiracje. Miejsce zarówno dla początkujących kucharzy jak i tych nieco bardziej zaawansowanych - może znajdziecie jakieś inspiracje :-

Inne desery

Batony czekoladowe z prosem ekspandowanym

gosiuwka

Gdy w zeszłym tygodniu dotarła do mnie przesyłka z produktami do testowania firmy Lestello wiedziałam od razu, że pierwszym produktem, który wykorzystam będzie jedno z ekspandowanych ziaren. Niesamowicie podobają mi się te produkty. Są lekkie, zdrowe i idealnie nadają się jako dodatek do dań typu fit. W przypadku dzisiejszych batonów użyłam prosa ekspandowanego, dzięki czemu moje słodycze nabrały lekkości i wzbogaciły skład batonów o dobrą kalorię. Masa czekoladowa, którą zrobiła ma niewielką ilość cukru, za to sporo bogatego w magnez kakao. Wszystko to razem sprawia, że takie batony mogą nawet skusić osoby dbające o dobrą sylwetkę. Po dłuższym wysiłku sportowym też czasem trzeba uzupełnić kalorie :-)


Poziom trudności:

średni

Czas przygotowania:

20 minut + schładzanie

Składniki:

100 g masła

3 łyżki cukru

4 łyżki kakao

1 szklanka mleka w proszku

1/4 szklanki mleka

150 g prosa ekspandowanego marki Lestello

Sposób przygotowania:

Wodę, cukier, kakao i mleko podgrzałam w rondelku na małym gazie aż wszystko się rozpuściło i razem połączyło. Dokładnie wymieszane zdjęłam z gazu i nieco ostudziłam. 

Do jeszcze ciepłej masy zaczęłam po trochu dodawać mleko w proszku delikatnie mieszając. Dodawałam do czasu, aż masa wyraźnie zgęstniała i łyżka w nią wbita wyraźnie stała. Czasem może się okazać, że mleka potrzeba nieco mniej lub więcej niż w przepisie. 

Gdy masa osiągnęła pożądaną gęstość dodałam do niej proso i dokładnie wymieszałam, aby wszystkie ziarna pokryły się czekoladą. Całość przełożyłam do keksówki wyłożonej folią spożywczą. Dokładnie docisnęłam, aby nie było wolnych przestrzeni na dnie. Wyrównałam powierzchnię i tak przygotowane włożyłam do lodówki, aby całość stężała.

Zimny blok kroiłam ostrym nożem na batony. Przechowywałam w temperaturze pokojowej. SMACZNEGO.


Szyszki

gosiuwka

Szyszki to jeden z takich sentymentalnych przepisów z mojego dzieciństwa. Bardzo proste w przygotowaniu, mogą je zrobić nawet dzieci. Jedyna trudność polega na tym, że trzeba je formować jeszcze póki są gorące. Można to robić w czystych rękawicach bawełnianych, ale wtedy lepka masa przykleja się również do materiału. Można ewentualnie na bawełniane rękawiczki nałożyć gumowe i zmoczyć je przed formowaniem w zimnej wodzie. Ja robię to gołymi rękami, starając się dość szybko formować kulki, aby nie trzymać zbyt długo masy w dłoni. Przed każdą szyszką płuczę ręce zimną wodą aby je schłodzić i aby masa zbytnio się nie przyklejała. Aby móc to robić w ten sposób trzeba mieć tak zwane "azbestowe dłonie". Mówię tak o osobach, które latami przyzwyczaiły się już do dotykania gorących garnków i pokrywek podczas gotowania ;-) Jeżeli chcecie spróbować, to robicie to na swoją odpowiedzialność. Musicie być bardzo ostrożni, aby się nie poparzyć. 


Poziom trudności:

średnie (byłoby łatwe, gdyby nie formowanie)

Czas przygotowania:

20 minut

Składniki:

300 g krówek

100 g ryżu preparowanego

opcjonalnie 1 łyżka kakao naturalnego i 100 g masła (u mnie bez)

Sposób przygotowania:

W dużym garnku z grubym dnem rozpuściłam krówki (garnek musi być na tyle duży, aby zmieścił się potem w nim również ryż).

Krówki podgrzewałam na małym gazie ciągle mieszając. Jak tylko się rozpuściły dodałam ryż i energicznie mieszałam, aby całość ładnie się ze sobą połączyła. Szyszki formowałam w zasadzie chwilę potem, póki masa była jeszcze gorąca. 

Moje szyszki są twarde, bo krówki mocno całość wiążą. Jeżeli wolicie je nieco miększe lub z posmakiem czekoladowym, to rozpuśćcie cukierki z dodatkiem masła i kakao i dopiero wtedy dodajcie ryż. SMACZNEGO.


Ptasie mleczko na kaszy mannej

gosiuwka

Kto z nas nie zna kaszy manny? Pewnie niewiele takich osób się znajdzie. Często bywa zmorą dzieciństwa i nie zawsze kojarzy się dobrze. A szkoda, bo to jedna z bardziej uroczych kasz dostępnych na półkach sklepowych. Wyjątkowo delikatna w smaku, idealna dla naszych żołądków i jako składnik różnych diet. Zawiera witaminy z grupy B, magnez, potas, żelazo i sporą dawkę jodu. Jej zła sława wiąże się oczywiście z zupą mleczną, którą zwykło się przygotowywać dzieciom na śniadanie. W sumie nie dziwię się dzieciom, że kręcą na taką zupę głową, bo kto chciałby jeść zwykłą papkę? Przecież jest tyle sposobów na wykorzystanie kaszy manny, czemu nie skupiamy się na kreatywnych pomysłach. Dzisiejszy przepis to sposób na wyłamanie się ze schematu i wykorzystanie mojej ulubionej kaszy w sposób, który powinien przypaść do serca większości dzieci jakie znam, a zarazem kolejna propozycja na oswajanie kaszy w ramach akcji Lubię Kaszę sfinansowanej ze środków Funduszu Promocji Ziarna Zbóż i Przetworów Zbożowych.


Poziom trudności:
średni
Czas przygotowania:
45 minut + schładzanie kilka godzin
Składniki:
0,5 l mleka
7 łyżek kaszy manny
4 łyżki cukru
250 g ciemnej czekolady
1 laska wanilii
ew. skórka otarta z cytryny
Sposób przygotowania:
Mleko zagotowałam z cukrem i laską wanilii przeciętą na pół, po czym ją wyjęłam. Na gorące mleko wsypałam kaszę mannę i ciągle mieszając trzepaczką doprowadziłam do wrzenia. Ciągle mieszając gotowałam kaszę do miękkości. Jeżeli lubicie cytrynowy posmak można do kaszy dodać otartą skórkę cytryny. Gotową kaszę przelałam do keksówki wyłożonej folią aluminiową, rozprowadziłam równomiernie po całej powierzchni, po czym przykryłam kolejną warstwą folii aluminiowej i wygładziłam powierzchnią. Pozostawiłam tak do ostygnięcia po czym włożyłam do lodówki na kilka godzin, aby całość dobrze stężała.
Gotową masę pocięłam ostrym nożem na równe prostokąty.
Czekoladę przełożyłam do meta
lowej miski i ustawiłam nad garnkiem z gotującą się wodą, ciągle mieszając całość rozpuściłam, po czym odstawiłam na chwilę na bok, aby lekko przestygła.

Każdą kostkę z kaszy maczałam kolejno w płynnej czekoladzie i układałam na kratce do ociekania. Pozostawiłam tak do czasu, aż czekolada w pełni się ścięła i utworzyła wokół kaszy równomierną skorupkę. Najlepiej smakuje prosto z lodówki. Idealnie sprawdzi się na domowe imprezy dziecięce. Taka kostka to lekka, zdrowsza wersja słynnych słodkości, więc czasem warto pokusić się o wspólne wykonanie w domu, szczególnie zaś we współpracy z dziećmi. SMACZNEGO.


Domowej roboty galaretka pomarańczowa

gosiuwka

Galaretki owocowe to jedne z ulubionych deserów dziecięcych. Dodajemy je do ciast lub jemy jako oddzielny deser. Zastanawialiście się czasem co zawierają takie gotowe galaretki ze sklepu? Ja tak. W galaretce o smaku wiśniowym długo by szukać wiśni w składzie. Są za to regulatory kwasowości, aromaty, barwniki i cukier, duuużo cukru. Czy nie lepiej byłoby w składzie galaretki pomarańczowej mieć pomarańcze? Nawet jeżeli oznaczałoby to nieco więcej pracy? Jeżeli zależy wam na zdrowym deserze, to polecam taką galaretkę zrobić samemu, ze świeżych owoców :-) Z podanych składników powinno wyjść około 2 porcje galaretki.


Poziom trudności:

łatwe

Czas przygotowania:

20 minut + schładzanie

Składniki:

2 - 3 pomarańcze

cukier do smaku

żelatyna na pół litra płynu

ew. sok wyciśnięty z połowy cytryny

Sposób przygotowania:

Pomarańcze dokładnie myjemy. Parzymy gorącą wodą, osuszamy. Skórkę ocieramy. Pomarańcze obieramy i filetujemy. Z resztek błonek wyciskamy sok. W rondelku zagotowujemy około pół litra wody, dodajemy otartą skórkę i gotujemy razem przez około pięć minut. Słodzimy do smaku, jeżeli całość jest mdła, można doprawić sokiem z cytryny. W gorącym napoju rozpuszczamy dokładnie żelatyn i pozostawiamy do ostygnięcia. Chłodną galaretkę rozlewamy do pucharków i wstawiamy do lodówki, aby się zestaliły. Podajemy zawsze schłodzone. SMACZNEGO.


Pianka chałwowa z musem o smaku śliwki w czekoladzie podana na miodowych spodeczkach

gosiuwka

Coraz bliżej świąt, więc i u mnie w domu zrobiło się już bardzo świątecznie. W zeszły poniedziałek robiłam na warsztatach ozdoby świąteczne, które teraz pięknie przystroiły nasz dom. W kuchni pachnie kapustą, cynamonem i grzybami. Co prawda jeszcze sporo pracy przede mną, ale już zdecydowanie święta są za rogiem. Dzieci podekscytowane wyciągają już ostatnie czekoladki z kalendarza adwentowego, a przede mną już tylko przedświąteczne przygotowania, bo jestem już na urlopie. Pianka, która przygotowałam, to takie przedświąteczne próby. Idealnie będzie się prezentować na stole świątecznym, a przypadnie do gustu głównie wielbicielom śliwek w czekoladzie i chałwy, bo oba te smaki są tutaj dominujące.


Poziom trudności:

średni

Czas przygotowania:

120 minut

Składniki:

PIANKA CHAŁWOWA:

100 g chałwy waniliowej

1 szklanka mleka

0,5 szklanki mleka w proszku

3 łyżeczki żelatyny

1 szklanka słodkiej śmietanki kremówki

MUS O SMAKU ŚLIWKI Z CZEKOLADĄ:

200 g słodkiej śmietanki kremówki (30%)

120 g gorzkiej czekolady

50 g suszonej śliwki kalifornijskiej

Sposób przygotowania:

PIANKA CHAŁWOWA:

Mleko i chałwę ustawiamy w metalowej misce nad gotującą się wodą i mieszamy do czasu, aż składniki nie połączą. Do gotowej masy dodajemy mleko w proszku i podgrzewamy dalej dokładnie mieszając, aż całość się połączy.

Żelatynę zalewamy odrobiną wody i pozwalamy aby spęczniała.

Zdejmujemy masę chałwową z gazu i dodajemy do niej żelatynę. Mieszamy, aby rozpuściła się w masie.

Śmietankę kremówkę ubijamy na sztywno, dodajemy do masy chałwowej.

Całość przelewamy do płaskiego naszynia wyłożonego folią spożywczą i wkładamy do lodówki, aby masa dokładnie stężała.

MASA O SMAKU ŚLIWKI W CZEKOLADZIE:

Śliwki zalewamy gorącą wodą i pozwalamy namoczyć się przez co najmniej pół godziny.

Śmietankę ubijamy na sztywno.

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej (w metalowej misce ustawionej na garnku z gotującą się wodą).

Czekoladę przelewamy do ubitej śmietany i szybko razem miksujemy.

Śliwki odsączamy i przecieramy przez sitko. Dodajemy do masy czekoladowej.

CAŁOŚĆ:

Piankę chałwową dzielimy na dwa płaty. Na jeden wylewamy masę czekoladowo - śliwkową i przykrywamy drugim płatem chałwowym. Wkładamy do lodówki do stężenia na co najmniej kilka godzin. Podajemy zawsze schłodzone. SMACZNEGO.


© bloGotowanie z pasją
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci