Menu

bloGotowanie z pasją

Wypróbowane przepisy kulinarne. Słodko, wytrawnie i zdecydowanie smacznie. Przepisy różne, od tych tradycyjnych po takie bardziej skomplikowane. Pomysły na ciasta, pieczywo, zupy i inne kulinarne inspiracje. Miejsce zarówno dla początkujących kucharzy jak i tych nieco bardziej zaawansowanych - może znajdziecie jakieś inspiracje :-

Napoje alkoholowe

Nalewka rabarbarowa

gosiuwka

Nie wiem czy was zaskoczę, ale to jedna z najlepszych nalewek jakie kiedykolwiek zrobiłam. Nie pomyślałabym, że rabarbar nie dość, że odda do alkoholu tak dużo smaku, to jeszcze będzie się z nim tak dobrze komponował. PO pierwszej rundzie tak mi posmakowała, że nastawiłam kolejną porcję, co zresztą widać na zdjęciach. Jak zwrócicie uwagę, to każda z butelek ma zawartość w nieco innych kolorach. Nie znaczy to, że użyłam innej ilości rabarbaru, ale li tylko, że użyty rabarbar był nieco inaczej wybarwiony w obu przypadkach. Do ciemniejszej nalewki użyłam po prostu bardziej czerwonego rabarbaru niż w przypadku tej delikatnie różowej, smak natomiast w obu przypadkach był równie intensywny. Zdecydowanie polecam.


Poziom trudności:

łatwe

Czas przygotowania:

15 minut + oczekiwanie min kilka dni a najlepiej około 2 tygodnie

Składniki:

rabarbar - dowolna ilość

cukier - około 200 g na 1 kg rabarbaru

wódka - tyle, aby rabarbar po zalaniu był w pełni pokryty

Specjalnie nie podaję dokładnych ilości składników z kilku powodów. Po pierwsze uważam, że ilość cukru zależy od osób, które będą potem piły nalewkę, bo każdy ma inny smak i inne preferencje, po drugie każdy rabarbar może być inny. Jak sobie poradzić z ilościami opisuję w sposobie przygotowania.

Sposób przygotowania:

Rabarbar, który kupiłam na nalewkę umyłam dokładnie i pokroiłam w małe kawałki. Tak przygotowanym wypełniłam sporej ilości słój i zasypałam cukrem, u mnie wyszła około 200 g na 1 kg rabarbaru, ale lepiej na początku zasypać mniejszą ilością niż przesłodzić. Cukier można dodać później, jeżeli w pierwszej wersji będzie go za mało.

Tak przygotowany rabarbar zalałam wódką tak, aby całość była dokładnie przykryta płynem. Słoik zakręciłam pokrywką i odstawiłam na bok. Codziennie nieco potrząsałam naczyniem, aby rozpuścić cukier. Po kilku dniach spróbowałam czy całość nie jest zbyt kwaśna i czy nie byłoby warto dosłodzić, jeżeli uznałam, że tak, po prostu dosypałam cukru. Po około 2-3 tygodniach nalewkę zlałam, a więc odcedziłam od rabarbaru i przelałam do butelek. Ponownie pozostawiłam na kilka tygodni leżakowania, aby nabrała smaku. SMACZNEGO.


Nalewka z mirabelek

gosiuwka

Tam, gdzie się wychowałam, a więc na Mazurach mirabelek było mnóstwo wokół. Rosły w lasach, na łąkach czy też w opuszczonych starych siedliskach. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie w zasadzie nikogo, kto by je hodował we własnym ogródku. Każdy miał do nich dostęp i bez tego. Teraz pewnie wiele się pozmieniało, bo tereny są teraz ogrodzone i każdy ściśle pilnuje swojej własności. Ciągle jednak jeżeli wie się gdzie szukać, można znaleźć krzewy mirabelkowe po prostu w lesie czy łące. W odpowiednim czasie małe żółte lub bordowe śliwki będą ścieliły ziemię wokół niby kolorowy, owocowy dywan. W zeszłym roku miałam to szczęście, że akurat w tym okresie znalazłam się na Mazurach, więc postanowiłam z okazji skorzystać. Powstało wtedy kilka kompotów i dżemów, ale nie byłabym sobą, gdybym części owoców nie postanowiła wykorzystać jako bazę do nalewki. Mirabelki są o tyle ciekawymi owocami, że same z siebie nie mają dużo soku, za to mają ogrom smaku. Nalewki na ich bazie są więc wysokoprocentowe, bo mała ilość soku nie rozrzedzi alkoholu tak, jak większość innych owoców. Charakterystyczny zapach natomiast będzie mocno wyczuwalny i nada nalewce niesamowitego aromatu. Moją nalewkę robiłam na bazie żółtych śliwek, więc możecie przy okazji ocenić jaki kolor powstanie przy tej kombinacji.


Poziom trudności:

łatwe

Czas przygotowania:

co najmniej pół roku - mirabelki potrzebują nieco czasu do dojrzenie

Składniki:

mirabelki - dowolna ilość

wódka - tyle, aby po zalaniu owoców były one w pełni przykryte płynem

cukier - wedle uznania, można wstępnie dosypać niewiele, po kilku dniach jak się rozpuści i po spróbowaniu uznacie płyn za zbyt mało słodki, można go dosypać

Sposób przygotowania:

Śliwki umyłam i osuszyłam. Włożyłam do szklanego słoja - u mnie litrowy, który wcześniej wyparzyłam i ostudziłam. Całość zasypałam około 1/2 szklanki cukru, ale uważajcie, śliwki mają różną kwasowość w zależności od dojrzewania itd. Lepiej dodać za mało cukru i dosypywać go potem co kilka dni niż przesłodzić. Tak przygotowane owoce zalałam wódką i zakręciłam. Ustawiłam w dość zacienionym miejscu. Przez pierwsze kilka dni co jakiś czas wracałam do słoja i potrząsałam nim, aby rozpuścić cukier. Po jakimś czasie o nim zupełnie zapomniałam na kolejne 2-3 miesiące. Po tym czasie zlałam nalewkę i umieściłam w zakręconej butelce i odstawiłam w zacienione miejsce na kolejne kilka miesięcy. 

Od razu odpowiem na pytanie czy ze śliwek usuwałam pestki. Otóż nie. Moczyły się w alkoholu przez cały ten czas razem z pestkami i żyję! Podobnie robię też z kompotami. W mirabelkach nigdy nie usuwam pestek. Uważam, że takie ilości nie zrobią nam krzywdy, a wręcz przeciwnie. Przykładem mogą być moi dziadkowie, którzy jedząc i pijać tak przygotowane przetwory dożyli sędziwego wieku (ponad 90 lat) i to w czasach kiedy nie było tak szerokiej opieki geriatrycznej. Wszystko jest dla ludzi, oczywiście w odpowiednich proporcjach. SMACZNEGO.


Ratafia - tradycyjna nalewka wieloowocowa

gosiuwka

Ratafia wbrew pozorom to bardzo łatwa w przygotowaniu nalewka. Robi się ją przez całe lato, aby cieszyć się jej smakiem mniej więcej w okolicach Bożego Narodzenia. W pewnym sensie można ją przyrównać do zamknięcia lata w butelce. Co roku smakuje i pachnie inaczej, bo główną podstawa jej produkcji jest użycie wszystkich owoców, które danego roku obrodzą nam w ogródku. Po garści na bieżąco dorzucamy do słoja kolejne owoce w miarę jak będą dojrzewały. Moja nalewka w tym roku ma kolor ciemnego burgunda dzięki jagodom, jeżynom i czarnej porzeczce. Jedynym owocem, na który się nie zdecydowałam były jabłka, bo uważam, że nie bardzo sprawdzają się w nalewkach. Nie ma też czegoś takiego jak dokładny przepis na ratafię, bo za każdym razem jest inna. Można co najwyżej spisać kolejne kroki postępowania niż dokładną recepturę.


Poziom trudności:

łatwe

Czas przygotowania:

całe lato + kilka miesięcy dojrzewania

Składniki:

owoce sezonowe u mnie w tym roku: poziomki, truskawki, agrest, czerwona i czarna porzeczka, wiśnie, śliwki węgierki, mirabelki, morele, czarne jagody, jeżyny, maliny

spirytus - tyle aby owoce były przykryte płynem (można zastąpić wódką jeżeli wolicie słabsze nalewki)

cukier - około 1 szklanka na pół litra spirytusu

Sposób przygotowania:

Na początku sezonu owocowego ustawiłam w kuchni w widocznym miejscu olbrzymi, wyparzony słój, do którego wlałam spirytus. Gdy tylko kolejne owoce dojrzewały myłam je dokładnie, usuwałam szypułki lub pestki i wrzucałam do spirytusu razem z cukrem. W przypadku mirabelek nie usunęłam pestek, a wrzucając czarne porzeczki dodałam tez kilka listków z krzaczka - dodają nieco aromatu. Pomiędzy wrzucaniem kolejnych owoców co jakiś czas potrząsałam słojem, aby rozpuścić cukier. Gdy tylko owoce zaczynały wystawać ponad powierzchnię alkoholu dolewałam spirytusu i dodawałam cukru. Proces zazwyczaj trwa aż do jesieni, kiedy pojawiają się ostatnie owoce takie jak śliwki. Gdy ostatnie owoce trafiły już do nalewki, a cukier w pełni się rozpuścił zostawiłam słój zapomniany aby nalewka stała i dojrzewała sobie spokojnie. Zlałam ją dopiero na krótko przed świętami. Jeżeli po zlaniu jeszcze chwilę postoi dojrzeje jeszcze bardziej. SMACZNEGO.


Domowa nalewka truskawkowo-waniliowa

gosiuwka

Nalewka truskawkowa to jedna z moich ulubionych. Co prawda teraz jeszcze nie ma sezonu truskawkowego, ale możecie go wpisać sobie na listę do zrobienia latem, na pewno warto. Wanilia świetnie komponuje się z truskawkami i nadaje nalewce ostatniego szlifu nie zabijając jednocześnie owocowego smaku. Kolor nalewki dzięki wanilii nieco się pogłębia. Jet zdecydowanie ciemniejszy niż tradycyjnej nalewki truskawkowej. Różni się również tym, że powinna nieco dłużej leżakować przed podaniem, niż ta tradycyjna, ponieważ wanilia potrzebuje nieco więcej czasu niż truskawki, aby dojrzeć. Warto jednak poczekać. 


Poziom trudności:

łatwe

Czas przygotowania:

30 minut + leżakowanie (około 2-3 miesiące)

Składniki:

ok. 2 -3 kg truskawek

ok 1 szklanka cukru

ok 0,5 l spirytusu

ok. 0,5 l wódki

2 laski wanilii

Sposób przygotowania:

Truskawki umyłam dokładnie i odszypułkowałam. Włożyłam do dużego wyparzonego słoja i zasypałam cukrem. Całość zalałam wódką i spirytusem tak, aby płyn w pełni przykrył owoce. Odstawiłam zakręcony słój w dość ciepłe i słoneczne miejsce na kilka dni i codziennie wstrząsałam słojem tak aby cukier powoli się rozpuścił.

Gdy owoce oddały swój sok do alkoholu, a cukier się rozpuścił, zlałam płyn (truskawki można ew zużyć jeszcze do ciasta, albo spróbować dodać je do dżemu - nadadzą mu ciekawy aromat).

Alkohol przelałam do butelek, do każdej wkładając przed zakręceniem jedną przekrojoną na pół laskę wanilii. Tak przygotowane butelki odłożyłam w ciemniejsze,

chłodne miejsce (u mnie spiżarka) na co najmniej 2-3 miesiące. SMACZNEGO.


Nalewka z kwiatow bzu czarnego

gosiuwka

Pamiętacie jak niedawno dzieliłam się z wami przepisem na syrop z kwiatów bzu czarnego? Pisałam wtedy, że można syropu użyć jako bazy do nalewki. Gdy macie już syrop gotowy nie potrzeba już zbyt wiele pracy. Wystarczy zmieszać ze sobą składniki i poczekać, jak to przy nalewkach bywa, aby całość razem ze sobą ładnie się przegryzła. Potem, może zimą?, będziecie mogli cieszyć się zapachem tych wiosennych kwiatów. Uwielbiam robić przetwory i nalewki właśnie dla tego efektu, aby zimą, gdy wokół wszystko jest uśpione, można cieszyć się odrobiną lata zamkniętą w szklanym pojemniczku. To jak? Macie ochotę?


Poziom trudności:

łatwe

Czas przygotowania:

10 minut + czekanie aż nalewka się przegryzie - kilka miesięcy

Składniki:

0,5 l syropu z kwiatów bzu czarnego

0,5 l spirytusu

ew. 1-2 cytryny

cukier do smaku - u mnie 1 szklanka

Sposób przygotowania:

W jednym naczyniu łączymy syrop ze spirytusem, dodajemy sok wyciśnięty z cytryn i odrobinę startej skórki z cytryn (tylko ciemnożółtą część), dosypać cukier - zgodnie z własnymi preferencjami i zostawić tak całość na 2- 3 dni razem, aby cukier się rozpuścił i cytryny naciągnęły. Po tym czasie płyn filtrujemy przez gazę i zlewamy do butelek i zapominamy o nim na kilka miesięcy, o ile macie tyle cierpliwości. SMACZNEGO.


© bloGotowanie z pasją
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci