Menu

bloGotowanie z pasją

Wypróbowane przepisy kulinarne. Słodko, wytrawnie i zdecydowanie smacznie. Przepisy różne, od tych tradycyjnych po takie bardziej skomplikowane. Pomysły na ciasta, pieczywo, zupy i inne kulinarne inspiracje. Miejsce zarówno dla początkujących kucharzy jak i tych nieco bardziej zaawansowanych - może znajdziecie jakieś inspiracje :-

Ciasta drożdżowe

Ciasto drożdżowe z konfiturami

gosiuwka

Już nie mogę doczekać się lata, kiedy na targu pojawiać się będą pyszne, świeże owoce. Lada moment zaczną się truskawki, a potem kolejne pachnące słońcem kolorowe skarby. Czekanie, czekaniem, ale zanim ten słodki okres nastanie trzeba uporać się z zapasami ze spiżarki. W moje ręce wpadł słoik z długo smażonymi konfiturami śliwkowymi, takimi, które są mocno odparowane i niewiele w nich zostało płynu. Idealne więc jako przełożenie do ciasta drożdżowego. To nie tajemnica, że moja rodzina uwielbia wszelkie rodzaje drożdżówek, więc pieczenie ich to czysta przyjemność. To jedyne wypieki, w których mam pewność, że w chwilę po wyjęciu z piekarnika znikną z powierzchni ziemi :-) Tak było i tym razem. W przypadku takich ciast oczywiście trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo drożdże wymagają dopieszczenia, ale efekt i zapach w całym domu zdają się rekompensować te drobne niedogodności. 


Poziom trudności:

z mojej perspektywy raczej średnie, ale jeżeli niewiele mieliście do czynienia z drożdżami, to może okazać się trudne

Czas przygotowania:

około 3-4 godzin

Składniki:

600 g mąki pszennej u mnie typu 550

30 g świeżych drożdży

1 łyżka cukru waniliowego

2 łyżki cukru

2 jajka

1/4 kostki masła

300 ml mleka

dobrze wysmażone konfitury - u mnie śliwkowe

PONADTO:

1 jajko roztrzepane z 1 łyżką mleka do posmarowania ciasta

1 łyżka masła

2 łyżki mąki

1 łyżka cukru pudru

Sposób przygotowania:

Mleko podgrzałam w garnuszku aby było wyraźnie ciepłe, ale nie gorące. Rozpuściłam w nim drożdże, dodałam 3 łyżki mąki, cukier i cukier waniliowy, dokładnie wymieszałam i odstawiłam w ciepłe miejsce bez przeciągów aby zaczyn ruszył.

Masło rozpuściłam w rondelku i pozostawiłam do ostudzenia.

Do mąki wbiłam dwa jajka w temperaturze pokojowej, dodałam zaczyn i dość długo wyrabiałam na gładką masę. Ciasto powinno być dość lepkie. Pod koniec wyrabiania dodałam płynne masło i wyrabiałam jeszcze przez chwilę. Ciasto powinno dalej być raczej lepkie, niemniej przy intensywnym wyrabianiu powinno odstawać od rąk, jeżeli jest zbyt klejące można dodać nieco mąki, aby było trochę bardziej zwarte.

Tak przygotowane ciasto przykryłam bawełnianą ściereczką i włożyłam do piekarnika nagrzanego do 50 stopni (bez termoobiegu) i pozostawiłam na około 30-45 minut (aż podwoiło swoją objętość).

Wyrośnięte ciasto przełożyłam na stolnicę wysypaną mąką, opruszyłam je z wierzchu i rozwałkowałam na duży placek. Placek posmarowałam wcześniej przygotowanymi konfiturami i zwinęłam w roladę. Tak przygotowane ciasto przełożyłam do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Moja rolada wyszła dość długa i cienka, więc ułożyłam ją do foremki zginając w dwóch miejscach, tak aby jak najrówniej wypełnić naczynie. Ważne, aby ciasto zajmowało nie więcej niż połowę wysokości foremki, bo jeszcze urośnie.

Tak przygotowane ponownie włożyłam do piekarnika nagrzanego do 50 stopni na drugie wyrastanie. Gdy podwoiło swoją objętość, wyjęłam je delikatnie z piekarnika, aby nie opadło. Piekarnik nastawiłam na 180 stopni, a w międzyczasie zagniotłam kruszonkę z masła (1 łyżka), mąki (2 łyżki) i cukru pudru (1 łyżka). Ciasto posmarowałam z wierzchu jajkiem roztrzepanym z mlekiem znowu uważając, aby ciasto nie opadło. Na glazurę posypałam kruszonkę i jak tylko piekarnik był już nagrzany, ciasto wstawiłam do piekarnika. Piekłam przez około 45 minut. W zależności od piekarnika, jeżeli ciasto zacznie wam zbyt szybko brązowieć od góry, można je przykryć folią aluminiową i piec dalej. Gotowe ciasto ostudziłam i podawałam do kawy lub szklanki mleka. SMACZNEGO.


Babka czekoladowo - miętowa

gosiuwka

Jeżeli lubicie połączenie mięty z czekoladą, a do tego drożdżowe ciasta, to będziecie zachwyceni. Puszysta czekoladowa babka z miętowym lukrem. Do tego filiżanka dobrej kawy i czegóż można by chcieć więcej? No może więcej czasu na takie momenty ;-) Do ciasta dodałam sporo kakao, a lukier zrobiłam na bazie gotowego syropu miętowego, który kupiłam w sklepie - z tego co wiem, wiele firm ma takie w swojej ofercie, ale można też ewentualnie zrobić mocny napar z mięty i zredukować go, ale wtedy kolor lukru będzie inny, ale smak pewnie jeszcze lepszy :-)


Poziom trudności:

średni

Czas przygotowania:

120 minut

Składniki:

CIASTO:

50 g masła

25 g drożdży

1,25 szklanki mąki

4 łyżki kakao

1/3 szklanki cukru

1/2 szklanki mleka

2 żółtka

Cukier z prawdziwą wanilią

Szczypta soli

LUKIER:

50 ml syropu miętowego

pół szklanki cukru pudru

Sposób przygotowania:

Mleko lekko podgrzałam, tak aby było ciepłe, ale nie gorące. Rozpuściłam w nim drożdże, dodałam 2 łyżki mąki i łyżkę cukru. Odstawiałam w ciepłe miejsce bez przeciągów na około 20 minut - do czasu, aż drożdże zaczęły rosnąć. Mąkę wymieszałam z resztą cukru, żółtkami, solą i zaczynem drożdżowym i wyrobiłam mikserem na jednolite ciasto.

Masło rozpuściłam w rondelku i przestudziłam. Dodałam do ciasta i dalej wyrabiałam, aż ciasto było gładkie, wszystkie składniki dokładnie się połączyły a konsystencja była jednolita. Do wyrabiania używałam spiralnych mieszadeł miksera.

Gotowe ciasto odłożyłam w misce przykrytej czystą ściereczką w ciepłe miejsce bez przeciągów do wyrośnięcia, do czasu aż podwoiło swoją objętość (najlepiej włożyć je do zamkniętego piekarnika nagrzanego do 50 stopni na około 45 minut).

Foremki na babki wysmarowałam masłem i obsypałam mąką.

Wyrośnięte ciasto przełożyłam do przygotowanych foremek do około połowy ich wysokości. Ponownie odłożyłam przykryte ściereczkami w ciepłe miejsce bez przeciągów do czasu, aż podwoiło swoją objętość.

Piekłam w piekarniku nagrzanym do 160 stopni przez około 40 minut (do suchego patyczka). Wystudziłam.

LUKIER:

Składniki lukru po prostu połączyłam ze sobą i dokładnie wymieszałam. Tak przygotowanym słodkim płynem polałam swoje babki. Zostawiłam do zastygnięcia. SMACZNEGO.


Chałwowe racuchy

gosiuwka

Racuchy to taka nasza narodowa potrawa dzieciństwa. Chyba prawie każdy z nas wspomina je z sentymentem i kojarzy z mamą, babcią czy ciocią. Zazwyczaj podawane w ramach kolacji, podwieczorku, a czasem nawet słodkiego, piątkowego obiadu. Niektórzy jedli je po prostu z cukrem, inni ze śmietaną i cukrem, a inni jeszcze polane słodkim owocowym sosem. U mnie w domu zazwyczaj była wersja ze śmietaną i tak je zapamiętałam. Nie ma co ukrywać, jest to potrawa wyjątkowo kaloryczna, bo smaży się je na głębokim tłuszczu, a d tego potem jeszcze te słodkie dodatki, więc osoby na diecie proszone są o jak najszybsze wyszukanie innego przepisu :-) Ta wersja tych tradycyjnych placuszków jest wersją trochę zmienioną, bo do ciasta dodałam rozpuszczoną chałwę. Racuchy nabrały charakterystycznego posmaku. Podałam je z sosem z gorzkiej czekolady z odrobiną chilli, aby były bardziej wyraziste, ale wy możecie oczywiście popracować nad własnymi dodatkami.


Poziom trudności:

średnie

Czas przygotowania:

ok. 60 minut + wyrastanie drożdży 60 minut

Składniki:

500 g mąki pszennej tortowej

50 g świeżych drożdży

300 ml mleka

2 łyżki cukru

olej do smażenia

1 jajko

szczypta soli

Sposób przygotowania:

300 ml mleka lekko podgrzałam. W gorącym rozpuściłam chałwę, a jak trochę ostygło dodałam drożdże, 2 łyżki mąki i cukier, po czym dokładnie wymieszałam, aby składniki się rozpuściły. Mieszankę odstawiłam w ciepłe miejsce bez przeciągów na około 15 minut, do czasu, aż drożdże zaczęły rosnąc. Zazwyczaj używam w tym celu piekarnika nagrzanego do 50 stopni bez termoobiegu.

Wyrośnięte drożdże, jajko, mąkę i szczyptę soli wymieszałam razem. i dokładnie wyrobiłam na gładkie ciasto mikserem ze spiralnymi końcówkami. Ciasto miało nieco płynną konsystencję, aby przy smażeniu tworzyło równe kształty. Wyrobione ciasto odstawiłam ponownie do nagrzanego piekarnika aby nieco popracowało.

Na patelni rozgrzałam olej (czasem mieszam go ze smalcem). Na gorący wykładałam ciasto po około czubatej łyżce i smażyłam na średnim ogniu z każdej stron aż placuszki ładnie sie obrumieniły. Z patelni zdejmowałam prosto do miski wyłożonej ręcznikiem papierowym, aby usunąć nadmiar tłuszczu. Podawałam od razu, póki gorące. SMACZNEGO.


Drożdżowa babka z czekoladowym ślimakiem

gosiuwka

Do Wielkanocy został już tylko tydzień, więc czas zacząć przygotowania. Białą kiełbasę już zrobiłam i zamroziłam. Szynka leżakuje sobie w solance, a schab suszy w pończosze. Mogę zając się próbnymi wypiekami. Babka drożdżowa jest u nas wypiekiem obowiązkowym. Nie chciałam jednak znowu robić podobnej, jak każdego roku. Problem w tym, że moja rodzina uwielbia taką zwykłą bez udziwnień. Postanowiłam więc tym razem nie zmieniać za bardzo smaku, a popracować nad wyglądem. Pracowałam na bazie najlepszego przepisu na babkę jaki znam, a więc na mące zaparzanej i na pięciu żółtkach utartych na pyszny kogel mogel. Puszysta, rozpływająca się w ustach. Do smaku dodałam skórki pomarańczowej. Aby było bardziej wykwintnie do połowy ciasta dodałam kakao i zwinęłam razem tak, aby w środku powstał kształt czekoladowego ślimaka.


Poziom trudności:

Dla zaawansowanych

Czas przygotowania:

180 minut

Składniki:

2 i 3/4 szklanki mąki pszennej 550

5 żółtek

100 g masła

3/4 szklanki cukru

skórka otarta z jednej pomarańczy

1 szklanka mleka + 2 łyżki

40 g drożdży

2 łyżki kakao

pół szklanki rodzynek

ew. polewa czekoladowa (np. z tego przepisu: klik, klik) i prażone migdały do dekoracji (siekane migdały smażymy na patelni bez tłuszczu ciągle mieszając, aż lekko się zezłocą)

Sposób przygotowania:

Mleko podgrzewamy aż będzie wyraźnie ciepłe, ale nie gorące. Dwie łyżki odlewamy i rozpuszczamy w nich drożdże, dodajemy 2 łyżeczki cukru i łyżkę mąki i dokładnie mieszamy. Odstawiamy w ciepłe miejsce do czasu, aż drożdże ruszą.

Resztę mleka zagotowujmy. Gorącym zalewamy szklankę mąki i dokładnie mieszamy. Zostawiamy do ostygnięcia.

Rodzynki zalewamy gorącą wodą i pozostawiamy do nasiąknięcia.

Żółtka ucieramy z cukrem na gładką i puszystą masę. Cukier po utarciu nie powinien być wyczuwalny między palcami. 

Masło rozpuszczamy w rondelku i studzimy.

Do żółtek dodajemy zaczyn, 1,5 szklanki mąki, skórkę pomarańczową i sparzoną mąkę z mlekiem. Całość wyrabiamy dokładnie mikserem, aż składniki się połączą.  Na koniec dodajemy ostudzone masło i ponownie wyrabiamy. Ciasto dzielimy na pół. Do pierwszej połowy dodajemy resztę mąki i odsączone rodzynki, do drugiej kakao i obie jeszcze chwilę wyrabiamy.

Ciasto przykrywamy w misce bawełnianą ściereczką i odkładamy w ciepłe miejsce bez przeciągów do wyrośnięcia. Gdy podwoi swoją objętość wykładamy białe ciasto na stolnicę podsypaną mąką i wałkujemy na w miarę cienki prostokąt. Podobnie robimy z kakaowym ciastem. Ciemny placek układamy na jasnym i rolujemy razem jak roladę.

Formę na babkę smarujemy masłem i wysypujemy mąką pszenną. Układamy w niej naszą roladę tak, aby wypełniła całe dno naszej formy (powinna sięgać tylko do 1/3 wysokości, ew. ciut wyżej, ale nie przejmujcie się - jeszcze wyrośnie).

Ciasto odstawiamy ponownie w ciepłe miejsce bez przeciągów do wyrośnięcia - powinno urosną mniej więcej 2,5 raza.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Pieczemy przez około 40 minut, po czym wyjmujemy i studzimy.

Lekko przestudzoną babkę dekorujemy polewą czekoladową i posypujemy uprażonymi migdałami. Podajemy jak ostygnie do temperatury pokojowej. Można podawać do kawy, z mlekiem czy z odrobiną konfitury. Jak kto lubi. SMACZNEGO.

 

Cebularze lubelskie

gosiuwka

Pewnie już nie raz mieliście okazję próbować tych bułeczek. Idealnie sprawdzają się jako szybki posiłek w ciągu dnia i w przeciwieństwie do wielu bułeczek z dodatkami w piekarniach, te nie ociekają od cukru. Pyszne, pachnące cebulą z niedużą ilością maku. Oryginalne wypieki pochodzą podobno już z XIX wieku z kuchni żydowskiej. Wymyślone i rozpowszechniane w Lublinie podobno szybko rozprzestrzeniły się na całą Lubelszczyznę, stąd też nazwa. Przepisów na nie jest naprawdę dużo. Najważniejsze, aby gotową bułeczkę nadziać duszoną, słodką cebulą z dodatkiem maku. Swoje bułeczki upiekłam w ramach wypiekania na śniadanie tym razem poprowadzonego przez Pawła z bloga chleby.info


Poziom trudności:

średnie

Czas przygotowania:

120 minut

Składniki:

CIASTO:

500 g mąki pszennej (u mnie zwykła szymanowska)

40 g świeżych drożdży

60 g masła

1 łyżeczka cukru

1 jajko

2 płaskie łyżeczki soli

1 szklanka mleka

FARSZ:

5 sporych cebul

smalec do smażenia

3 łyżki maku

sól do smaku

PONADTO:

jajko roztrzepane z łyżką mleka do posmarowania bułeczek

Sposób przygotowania:

CIASTO:

Mąkę przesiewamy na sicie o drobnych oczkach.

Mleko lekko podgrzewamy, aby było wyraźnie ciepłe, ale nie gorące. Rozpuszczamy w nim drożdże, dodajemy cukier i 2 łyżki mąki. Dokładnie mieszamy i odstawiamy w ciepłe miejsce bez przeciągów, aby zaczyn ruszył.

Masło rozpuszczamy w rondelku i odstawiamy do ostygnięcia.

Gdy drożdże zaczną pracować mieszamy je z mąką, solą i jajkiem w temperaturze pokojowej. Jeżeli zapomnieliście przed przygotowaniem ciasta wyjąć jajko z lodówki, aby się ociepliło, wystarczy włożyć je do ciepłej wody na kilka minut.

Całość wyrabiamy mikserem lub robotem do osiągnięcia jednolitej konsystencji. Na koniec dodajemy ostudzone, ale jeszcze wyraźnie ciepłe masło i dalej wyrabiamy - dość długo. Ciasto powinno wyraźnie odstawać od ręki, być elastyczne i gładkie.

Wyrobione ciasto odstawiamy przykryte bawełnianą ściereczką w ciepłe miejsce bez przeciągów do czasu, aż podwoi swoją objętość.

FARSZ:

Gdy ciasto już nam wyrasta nadchodzi czas na przygotowanie farszu.

Cebulę myjemy, obieramy i kroimy w niezbyt drobną kostkę.

Na patelni rozgrzewamy odrobinę smalcu i wrzucamy na niego cebulę. Dodajemy mak. Dusimy pod przykryciem na najmniejszym gazie do czasu, aż cebula całkowicie zmięknie - około 30, 40 minut - zależy od tego jak duży mamy gaz. Ważne, aby jej nie przypalić. Gotowy farsz solimy do smaku i studzimy.

CAŁOŚĆ:

Wyrośnięte ciasto dzielimy na kilkanaście kawałków. Każdy formujemy na kształt płaskiej bułeczki. Po środku każdej robimy wgłębienie, ja to robiłam dużą łyżką, i układamy część farszu. Tak przygotowane bułeczki układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Każda bułeczka powinna być w pewnej odległości do kolejnej, bo jeszcze wyrosną. Ciasto pozostawiamy w ciepłym miejscu bez przeciągów do czasu, aż podwoi swoją objętość.

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.

Przed włożeniem do piekarnika krawędzie bułeczek, na których nie ma farszu smarujemy jeszcze jajkiem roztrzepanym z mlekiem, aby pięknie się błyszczały.

Pieczemy przez około 25 minut lub do czasu, aż bułeczki się zarumienią. Schładzamy na kratce. SMACZNEGO.

We wspólnym wypiekaniu razem ze mną udział brali:

Justyna z bloga Gotowanie i pieczenie - love it.

Agnieszka z bloga Aga w kuchni

Paweł z bloga Pieczenie chleba i inne przepisy

Ewelina z bloga Stylowa kuchnia

Patryk z bloga Cook

Bożena z bloga Moje domowe kucharzenie

Nina z bloga Gotuj sam

Bernadeta z bloga Mój kulinarny pamiętnik

Paulina z bloga Smaczne przepisy

Dorota z bloga Moje małe czarowanie

Katarzyna z bloga Ulubione przepisy

Marzena z bloga Kulinarne szaleństwa Maniusi

© bloGotowanie z pasją
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci