Menu

bloGotowanie z pasją

Wypróbowane przepisy kulinarne. Słodko, wytrawnie i zdecydowanie smacznie. Przepisy różne, od tych tradycyjnych po takie bardziej skomplikowane. Pomysły na ciasta, pieczywo, zupy i inne kulinarne inspiracje. Miejsce zarówno dla początkujących kucharzy jak i tych nieco bardziej zaawansowanych - może znajdziecie jakieś inspiracje :-

Zupy kremy

Zupa krem z czerwonej soczewicy

gosiuwka

Zawsze o tej porze roku łapie mnie trochę jesienna chandra. Za oknem mokro, szaro i zimno. Słońce coraz wcześniej zachodzi. Tym razem do kompletu dołączyło jeszcze przeziębienie. To właśnie ten czas, kiedy tęskno mi się robi za kubkiem ciepłej, gęstej zupy. Najlepiej jeszcze, żeby była mocno doprawiona, aby rozgrzewała od środka. W ostatniej przesyłce, jaką otrzymałam od marki Lestello była między innymi sycąca, czerwona soczewica. Wprost idealna aby stać się bohaterką pysznej zupy krem. W lodówce nie miałam zbyt wiele rzeczy, ale akurat była tam reszta mleczka kokosowego, przecier pomidorowy, nieco wędzonego boczku, a w szafce zaczynały powoli kiełkować szalotki kupione na pobliskim bazarku. Z powodu przeziębienia nie planowałam wyściubiać nosa z domu, więc musiałam polegać na tym, co znalazłam. Wierzcie mi lub nie, ale wyszła naprawdę pyszna zupa, która jest w stanie zapewnić w pełni zbilansowany posiłek.


Poziom trudności:

łatwe

Czas przygotowania:

45 minut

Składniki:

1 opakowanie soczewicy czerwonej Lestello - 400 g

4 duże szalotki

ok 3-4 łyżki domowego przecieru pomidorowego

300 g wędzonego boczku

100 ml mleczka kokosowego

2 łyżeczki curry

ok 2 l wody

pół łyżeczki cukru

sól do smaku

Sposób przygotowania:

Boczek pokroiłam w paski. Wrzuciłam na rozgrzaną patelnię i na małym ogniu wytopiłam z niego tłuszcz. Smażył do czasu, aż był chrupki, po czym wyjęłam z tłuszczu na ręcznik papierowy. Szalotkę umyłam i obrałam. Pokroiłam w kostkę, po czym podsmażyłam na złoty kolor na wytopionym z boczku tłuszczu. Soczewicę zalałam wodą, dodałam szalotkę i gotowałam do miękkości

Pod koniec gotowania dodałam jeszcze koncentrat pomidorowy i doprawiłam mleczkiem kokosowym i przyprawami. Całość zblendowałam razem do uzyskania jednolitej konsystencji. Podawałam z przesmażonym boczkiem i odrobiną szczypiorku (notabene kiełkującym już z mojej szalotki :-)). SMACZNEGO.


 

Zupa krem z dyni zapiekana w minii cukinii pod pierzynką z pomidorowej Goudy

gosiuwka

Pewnie pamiętacie, że w tym roku biorę udział w programie "Przyjaciele Winiary" i w ramach tego programu raz w miesiącu publikuję przepis na danie, w którym znajdą się jako składniki produkty Winiary. Tym razem zostałam poproszona o przepis na bazie bulionów Winiary. Sama co prawda nie używam w kuchni tzw. kostek rosołowych, ale jest wiele osób, które z braku czasu na pewno po nie sięgają. Co powiecie na zupę krem z dyni, z dodatkiem cukinii, zapiekane w tej ostatniej pod przykryciem z sera Bursztyn z suszonymi pomidorami? Szybko, pysznie i rozgrzewająco. Idealnie na te mrozu, które właśnie wokół zapanowały.


Poziom trudności:

łatwe

Czas przygotowania:

60 minut

Składniki:

0,5 kg świeżej dyni

4 mini okrągłe cukinie

100ml mleczka kokosowego

płaska łyżeczka indyjskiego curry

2 kostki Kogutek marki Winiary

sól do smaku

garść tartego Gouda z ziołami i pomidorami 

Sposób przygotowania:

Dynię obrać ze skóry i pokroić w kostkę.

Cukinie dokładnie umyć. Odciąć czapeczki z góry, a pozostałą część wydrążyć w środku tak, aby zostały same ścianki. Ja zrobiłam to specjalną łyżką do melonów.

Miąższ cukinii i dynię przełożyć do rondelka. Zalać wywarem przygotowanym zgodnie z opisem  z opakowania Kogutka i gotować razem do czasu, aż warzywa zacznie się rozpadać.

Piekarnik nagrzać do 180 stopni.

Zupę dokładnie zmiksować blenderem, aż uzyskamy jednolitą konsystencję. Doprawić mleczkiem kokosowym, solą i curry. Doprowadzić do wrzenia i zestawić z gazu. 

Zupę przelać do cukiniowych miseczek, wierzch każdej posypać tartym serem i przełożyć do żaroodpornego naczynia.

Zapiekamy około 15-20 minut, do czasu, aż ser stworzy na wierzchu chrupiącą skorupkę. Miseczki podajemy od razu, póki gorące. SMACZNEGO.


Zupa krem pomidorowo - chrzanowa z Newellą w orzechowej panierce

gosiuwka

Znowu postanowiłam wziąć udział w konkursie dla blogerów. Tym razem zadanie polega na wymyśleniu przepisu na użycie pasteryzowanego białka kurzego marki Newella. Pomyślałam sobie, że produkt zazwyczaj używany w diecie wysoko proteinowej świetnie sprawdzi się ze zdrową zupą pełną pysznych pomidorów i świeżo tartego chrzanu. Całość doprawiłam czosnkiem niedźwiedzim, czarnym pieprzem i kolendrą. Samą Newellę obtoczyłam w tartych orzechach laskowych i usmażyłam na chrupko. Pyszna, gęsta, pożywna zupa i sycące, chrupiące chipsy białkowe. Najlepiej sprawdzą się w chłodne, jesienne wieczory.


Poziom trudności:

łatwe

Czas przygotowania:

45 minut

Składniki:

2 szklanki wywaru drobiowego

3-4 pomidory (u mnie malinowe)

3 łyżeczki świeżo tartego chrzanu

1 opakowanie wędzonej Newelli (200g)

ok. 100g tartych orzechów laskowych

1 surowe, kurze białko

sól, pieprz mielony, kolendra mielona do smaku

olej do smażenia

Sposób przygotowania:

Wywar podgrzewamy w rondelku.

Pomidory myjemy, nacinamy na krzyż u dołu i zalewamy w misce wrzącą wodą. Gdy na nacięciach skórka zacznie odchodzić wylewamy wrzątek i zalewamy pomidory zimną wodą. Osuszamy, obieramy ze skórki, kroimy na mniejsze kawałki i dodajemy do gotującego się wywaru. Zostawiamy razem na gazie do czasu, aż pomidory wyraźnie zmiękną. Całość przecieramy przez sitko i ponownie stawiamy na gazie. Zupę doprawiamy jeszcze chrzanem i przyprawami, doprowadzamy do wrzenia i zestawiamy z gazu.

Newellę kroimy na plastry o grubości około 0,5 cm. Każdy obtaczamy najpierw w osolonym i doprawionym świeżo mielonym pieprzem białku, po czym obtaczamy w tartych orzechach. Smażymy na rozgrzanym oleju z obu stron, aż pięknie się zezłoci. Usmażoną układamy na talerzu wyłożonym ręcznikiem papierowym, aby usunąć nadmiar tłuszczu. Podajemy z gorącą zupą. SMACZNEGO.

Gotuj z Newellą

Cytrynowo - miodowa zupa krem z selera z paluszkami serowymi

gosiuwka

Czasem są takie wieczory jesienne, kiedy marzymy o tym, aby się rozgrzać. Nic innego nie jest ważne. Nie znam nic lepszego n takie wieczory jak gęsta, gorąca zupa krem. Jak jeszcze mogę w takiej zupie pomaczać sobie coś chrupiącego, to świat wokół może przestać istnieć. Czy od samego opowiadania nie robi się cieplej?


Poziom trudności:

zupa - łatwa, paluszki nieco bardziej skomplikowane

Czas przygotowania:

45 minut

Składniki:

ZUPA:

4 szklanki wywaru drobiowego

1 mały seler (o średnicy około 4-5 cm)

sok z połowy cytryny

1-2 łyżki miodu

płaska łyżeczka suszonego tymianku

sól, pieprz do smaku

PALUSZKI:

1 łyżeczka proszku do pieczenia WINIARY

1,5 szklanki mąki pszennej

130 g sera żółtego (u mnie długo dojrzewający Bursztyn)

80 g smalcu

60 g wody

pół łyżeczki soli

pieprz mielony wedle uznania

Sposób przygotowania:

ZUPA:

Selera obieramy i gotujemy w wywarze do miękkości. Ugotowany miksujemy dokładnie blenderem, aż uzyskamy kremową konsystencję.

Krem oprawiamy do smaku sokiem z cytryny, miodem, solą, tymiankiem i pieprzem. Przy przyprawach nie trzymamy się dokładnie przepisu, bo to bardzo zależy od prywatnych preferencji.

PALUSZKI:

W międzyczasie włączamy piekarnik i nagrzewamy do 180 stopni.

Ser żółty ścieramy na najdrobniejszych oczkach tarki. Zagniatamy razem z pozostałymi składnikami na gładkie ciasto. Stolnicę podsypujemy mąką i ciasto wałkujemy na cienki placek - około pół centymetra grubości. Placek kroimy na długie i cienkie paski - mniej więcej o rozmiarach ołówka. Każdy pasek skręcamy trzymając za przeciwne końce, aby utworzyło się coś na kształt spiralki. Każdy paluszek układamy na blaszce wyłożonej papierem d pieczenia.

Pieczemy przez około 5-7 minut (do czasu, aż paluszki się zezłocą). Wyjmujemy z piekarnika i studzimy. Podajemy schodzone z gorącą zupą. SMACZNEGO.

Aromatyczny konkurs z Apetitą - wyniki

gosiuwka

Tak ja obiecałam - publikuję wyniki aromatycznego konkursu. Jak zwykle mnóstwo ciekawych historii pojawiło się w komentarzach. Czytałam je naprawdę z wielką przyjemnością i uśmiechem na twarzy. Cieszę się, że mam do dyspozycji aż pięć zestawów, bo naprawdę ciężko byłoby przyznać tylko jedną nagrodę. Chociaż nawet z pięcioma miałam spory problem. Szkoda też, że kilka zgłoszeń nie było pełnych - brakowało adresu e-mail, dlatego nie mogłam ich wziąć pod uwagę. Decyzję jakąś trzeba było jednak podjąć, a tych którym się nie udało - zachęcam do dalszego śledzenia bloga, może jeszcze będzie szansa w innych konkursach :-)

W nawiasach po opisie podaję adresy mailowe, które zamieściliście w komentarzach, na które jutro postaram się wysłać prośbę o podanie danych do wysyłki.

Pierwszym ze zwycięzców jest mały kucharz - Karolek i jego szczypta. Łatwo mogę sobie wyobrazić zmieszanie młodego adepta sztuki kulinarnej i zamieszanie jakie powstało w kuchni w trakcie poszukiwać. Na maila dostałam też zdjęcie głównego bohatera tych zmagań - makaronu, więc dzielę się ze wszystkimi uczestnikami konkursu, bo danie szybkie, na pewno smaczne i do tego tak proste, że nawet siedmiolatek jest w stanie sam je sobie przyrządzić. (aneta42@interia.pl)

Kolejna nagroda powędruje do Tyśki i jej męża. Ziele angielskie jako dodatek do lasagne'i osobiście mnie zamurowało i aby Tyśka nie była już narażona na podobne stresy otrzyma zestaw przypraw, na których będzie mogła spróbować poszerzyć wiedzę swojego ślubnego :-) (tyskatyska88@gmail.com)

Trzeci zestaw zostanie wysłany Monice i jej kurze, czy też kurach, a może jednak kurczakom? W sumie cóż to za różnica, najważniejsze, że od dzisiaj będą dobrze przyprawione. (monikamajka12@wp.pl)

Czwarta paczka powędruje do mamuśki, z dedykacją dla męża za poświęcenie. Dzieci już tak mają, że dla nas rodziców przygotowują czasem "nieoczekiwane" prezenty. Bardzo ważna jest w takiej sytuacji reakcja rodzica, aby takiemu młodemu człowiekowi nie podcinać skrzydeł. Mam nadzieję, że zapas przypraw osłodzi kolejne porcje trawiastych sałatek. (mamuska2135@wp.pl)

Ostatni - piąty zestaw powędruje do Pawła. Nie jestem tylko pewna czy dlatego, że sama uwielbiam gołąbki, czy też z powodu historii, która mnie rozbawiła. Chociaż w sumie nie rozumiem czemu mięso z gołębi tak trudno dostać, rosół z nich jest przecież pyszny. (aligator44@interia.pl).

 

© bloGotowanie z pasją
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci