Menu

bloGotowanie z pasją

Wypróbowane przepisy kulinarne. Słodko, wytrawnie i zdecydowanie smacznie. Przepisy różne, od tych tradycyjnych po takie bardziej skomplikowane. Pomysły na ciasta, pieczywo, zupy i inne kulinarne inspiracje. Miejsce zarówno dla początkujących kucharzy jak i tych nieco bardziej zaawansowanych - może znajdziecie jakieś inspiracje :-

Jagodzianki

gosiuwka

Znowu czas zaczął mi przeciekać przez palce. Dopiero co był sezon na jagody, truskawki i inne cudowności, kiedy piekłam, gotowałam i cieszyłam się tymi wspaniałościami. Na blogu niewiele się działo, ale zdjęcia powstawały i teraz gdy okres już nieco mniej intensywny, a dzieci wróciły do szkoły, czas się nimi z wami podzielić. Może nie będziecie mieli już okazji skorzystać z przepisów w tym roku, ale na pewno przydadzą się w następnym. Ewentualnie w tym przypadku można się jeszcze wspomóc owocami mrożonymi. Dla mnie osobiście jagodzianka musi po prostu być pełna owoców, a ciasto powinno być tak lekkie jak tylko możliwe, dlatego zwracam bardzo uwagę na konsystencję ciasta przy wyrabianiu. Musi być lekko lepkie i dobrze wyrobione. Im dłużej się je wyrabia, tym więcej przyjmie płynów i ostatecznie będzie lżejsze. Potem nadziewam je jak największą ilością owoców i tyle. To jest jeden z tych przepisów, gdzie wystarczy się skupić na dwóch głównych składnikach i zadbać o ich perfekcję. Jakiekolwiek dodatki mogą tylko zepsuć piękno i ideał ich prostoty. Co z mojej perspektywy jest dość ważne, to mały dodatek mąki ziemniaczanej, którą oprószam jagody przed nadziewaniem bułeczek po to aby związać wyciekający w trakcie pieczenia sok z owoców.


Poziom trudności:

dla zaawansowanych

Czas przygotowania:

około 180 minut

Składniki:

CIASTO:

ok 450 g mąki pszennej (u mnie poznańska)

25 g drożdży świeżych lub jedno opakowanie suchych

5 łyżek cukru

1 jajko

250 ml mleka

80 g masła

NADZIENIE:

0,5 kg świeżych jagód

3-4 łyżki cukru pudru

1-2 łyżki mąki ziemniaczanej

LUKIER:

1 szklanka cukru pudru

sok wyciśnięty z około połowy cytryny

Sposób przygotowania:

CIASTO:

Mąkę przesiałam przez sito. Mleko lekko podgrzałam aby było wyraźnie ciepłe, ale nie gorące. Rozpuściłam w nim drożdże z cukrem, dodałam dwie łyżki mąki, wymieszałam i odstawiłam w ciepłe miejsce bez przeciągów na około 15 minut do czasu, aż drożdże ruszyły (powiększyły wyraźnie swoją objętość).

Zaczyn drożdżowy dodałam do mąki razem z jajkiem w temperaturze pokojowej i przez około 10 minut wyrabiałam razem na gładkie ciasto. Zawsze na początku wyrabiania ciasto powinno wydawać się zbyt rzadkie i zbyt klejące, dopiero z czasem w trakcie wyrabiania będzie się stawało bardziej elastyczne i spójne.

W międzyczasie rozpuściłam masło w rondelku i nieco ostudziłam.

Dodałam do wyrobionego ciasta i ponownie wyrabiałam przez dłuższy czas. W zależności od otrzymanej konsystencji ciasta czasem dodaję jeszcze trochę mąki lub mleka, aby ciasto miało dokładnie taką gęstość, o jaką mi chodzi, obawiam się jednak, że jest to wynikiem prób i błędów jakie musiałam najpierw popełnić, aby wiedzieć jaki efekt mi wyjdzie później w trakcie pieczenia, nie martwcie się więc trudnościami, one tylko zwiększą waszą wiedzę i pozwolą wam piec lepiej w przyszłości.

Tak przygotowane ciasto przykryłam bawełnianą ściereczką i odstawiłam do piekarnika nagrzanego do 50 stopni (bez termoobiegu) aby wyrosło - około 40 minut).

W międzyczasie przygotowałam nadzienie, a więc umyłam i osuszyłam jagody i oprószyłam je cukrem i mąką, po czym delikatnie wymieszałam tak, aby nie uszkodzić owoców.

Gdy ciasto podwoiło swoją objętość wyjęłam je z piekarnika i jeszcze raz zagniotłam, po czym podzieliłam na mniejsze części i formowałam placuszki na stolnicy podsypanej mąką. Na cienkich placuszkach układałam nadzienie i formowałam okrągłe bułeczki. Ważnym jest, aby ciasto było ciągle nieco lepkie i nie obsypane za bardzo mąką, aby brzegi ładnie się sklejały, dzięki czemu bułeczki wyjdą ładne i równe.

Gotowe bułeczki układałam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Gotowe blaszki wkładałam do piekarnika nagrzanego do 50 stopni (bez termoobiegu) aby wyrosły. Gdy podwoiły swoją objętość (około 40 minut) wyjęłam je z piekarnika i ustawiłam temperaturę 180 stopni. Poczekałam aż piekarnik się nagrzeje i dopiero wtedy włożyłam blaszki z bułeczkami z powrotem. Piekłam przez około 15- 20 minut, do czasu aż bułeczki ładnie się zrumieniły. Po wyjęciu z piekarnika studziłam na kratce.

Gdy nieco ostygły, ale były jeszcze ciepłe przygotowałam lukier. W tym celu wycisnęłam sok z cytryny, uważając aby dokładnie usunąć pestki. Sok łączyłam z cukrem pudrem tak, aby nie dodać go zbyt dużo, czasem wystarczy kilka kropel, aby lukier był zbyt rzadki. Dodałam tyle soku, aby lukier miał konsystencję mniej więcej gęstej śmietany. Tak przygotowanym smarowałam bułeczki za pomocą pędzelka. Ważne, aby nie dodawać go zbyt dużo, bo pod wpływem ciepła bułeczek powinien się zrobić jeszcze bardziej płynny i ładnie rozlać po jagodziankach. Tak przygotowane słodkości pozostawiłam do całkowitego ostygnięcia i nie wiem czemu, ale jak tylko się obróciłam zaczęły znikać w niewyjaśnionych okolicznościach i przyznam, że nie mam pojęcia co się z nimi stało :-) SMACZNEGO.


© bloGotowanie z pasją
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci